Depresja. Słowo, które tak często słyszymy, a jednak tak trudno je w pełni zrozumieć. Z perspektywy mojego doświadczenia w pracy z pacjentami, którzy przychodzą z prośbą o pomoc dochodzę do wniosku, że depresja nie jest jedynie zaburzeniem czy chorobą, którą należy jak najszybciej wyleczyć. To raczej wyraźny sygnał naszego ciała i umysłu, który domaga się uwagi – zaproszenie do zatrzymania się, zajrzenia w głąb siebie i przepracowania trudnych doświadczeń, które do tej pory pozostawały w cieniu.
W zdecydowanej większości przypadków osoby, które zgłaszają się do terapii z powodu depresji, mierzą się z głęboko zakorzenionym deficytem w zakresie zdrowego przeżywania i wyrażania smutku. Nasza kultura nie uczy nas, jak właściwie przeżywać żałobę po stracie – zarówno tej związanej z konkretnymi wydarzeniami, jak i stratami symbolicznymi: niespełnionymi oczekiwaniami, utraconymi marzeniami, czy brakiem akceptacji własnych ograniczeń.
Depresja jako zatrzymanie się w procesie straty
Depresja często pojawia się wtedy, gdy nasz organizm nie radzi sobie już z dłużej tłumionym smutkiem. To swoisty mechanizm obronny, który mówi: „Zatrzymaj się. Spójrz na to, co się wydarzyło. Pozwól sobie na smutek, zanim pójdziesz dalej.”
Pracując z osobami w depresji, dostrzegam pewien schemat:
- Unikanie smutku – wiele osób przez lata unikało konfrontacji z bólem, tłumiąc go poprzez pracę, obowiązki, a nawet nadmierną aktywność społeczną.
- Faza „rozpadu” – w momencie, kiedy dopuszczają do siebie możliwość przeżycia żalu, pojawia się przerażenie. Czują, jakby mieli się „rozlecieć” na kawałki, stracić kontrolę nad sobą i swoim życiem.
- Opłakiwanie strat – gdy pozwalamy sobie na łzy, przeżywanie bólu w bezpiecznym, terapeutycznym środowisku, zaczynamy powoli odnajdywać w tym procesie ulgę.
Co dzieje się z ciałem, kiedy pozwalamy sobie na smutek?
Smutek to emocja, która nie znika, jeśli jej nie wyrazimy. Jeśli przez lata odpychamy żal, ciało zaczyna mówić do nas poprzez różne objawy:
- chroniczne zmęczenie,
- napięcie mięśni,
- bóle głowy,
- problemy ze snem.
W momencie, kiedy pozwalamy sobie na wyrażenie smutku – płacz, żal, przyznanie się do tego, co utraciliśmy – ciało zaczyna się odblokowywać. Kanaliki łzowe stają się swoistym ujściem dla nagromadzonych emocji. Powolne uwalnianie żalu pozwala organizmowi wrócić do równowagi, a my odzyskujemy dostęp do życiowej energii, której tak długo nam brakowało.

Terapia – przestrzeń, w której możemy się rozpaść i zbudować na nowo
Proces terapeutyczny daje coś niezwykle ważnego – poczucie bezpieczeństwa, które pozwala na przeżycie najgłębszych emocji bez obawy, że rozpadniemy się na kawałki, których nikt nie będzie w stanie poskładać.
Często w terapii pojawia się moment, w którym klient czuje, że jest bliski ostatecznego rozpadu. To punkt zwrotny – chwila, w której może zmierzyć się z najbardziej bolesnymi stratami, wiedząc, że nie jest sam. Tylko kiedy pozwolimy sobie na pełne przeżycie żalu, możemy rozpocząć proces budowania na nowo – tym razem z materiałów o lepszej jakości.
Psychoterapia pomaga w:
- stworzeniu przestrzeni na żałobę,
- zaakceptowaniu tego, co było,
- odnalezieniu nowych sposobów radzenia sobie z emocjami,
- stopniowym powrocie do codziennego funkcjonowania bez ciężaru tłumionego smutku.
Jak otworzyć się na przeżywanie smutku?
Praca ze smutkiem wymaga odwagi i gotowości, by spojrzeć na swoje życie bez iluzji. To proces, który zaczyna się od małych kroków:
- Świadomość: Zauważenie, kiedy smutek się pojawia i jakie sytuacje go wywołują.
- Akceptacja: Pozwolenie sobie na odczuwanie smutku bez oceniania siebie jako „słabej” osoby.
- Wyrażenie: Rozmowa z bliskimi, pisanie dziennika, terapia – cokolwiek pozwala uwolnić emocje.
- Przepracowanie: Pogodzenie się ze stratą i stopniowe odnalezienie nowych celów i wartości w życiu.
Depresja jako początek nowego etapu życia
Choć depresja może wydawać się stanem, który zabiera radość i nadzieję, w rzeczywistości może stać się punktem zwrotnym – zaproszeniem do głębszego zrozumienia siebie i swojego życia. Praca nad wyrażaniem smutku i żalu pozwala na stopniowe odnalezienie spokoju oraz nowego sensu.
Terapia to nie tylko leczenie – to proces odnajdywania siebie na nowo, krok po kroku, bez pośpiechu, z szacunkiem do własnych emocji.
Dwie Historie– Droga z depresji ku życiu pełnemu emocji
Depresja przybiera różne oblicza. Czasami prowadzi do izolacji i wycofania się z życia społecznego, innym razem przybiera postać perfekcyjnie skrywanej walki, której nikt nie dostrzega, a która toczy się głęboko wewnątrz nas. Dziś chciałbym podzielić się historiami dwóch osób – Moniki i Piotra – które znalazły się na różnych etapach depresji, ale ostatecznie odnalazły drogę do zdrowia i równowagi.
Historia Moniki: Ucieczka w samotność i izolację
Monika (imiona zostały zmienione), 35-letnia kobieta, przyszła na terapię po długich miesiącach zamknięcia się w sobie. Praca, która kiedyś dawała jej satysfakcję, stała się nie do zniesienia, relacje towarzyskie zaczęły ją męczyć, a próby budowania związku kończyły się niepowodzeniem. „Nie potrafię być z kimkolwiek, czuję się jak ciężar” – mówiła na pierwszych sesjach, niemal bez emocji.
Monika całkowicie odcięła się od swoich emocji, zwłaszcza od smutku, który towarzyszył jej przez lata. Powtarzała sobie, że „musi być silna” i nie pozwalała sobie na przeżywanie trudnych chwil. Jednak tłumienie smutku nie sprawiło, że zniknął – zamiast tego zamienił się w uczucie pustki, przytłoczenia i beznadziei. Z każdym dniem traciła kontakt z rzeczywistością, aż w końcu nie była w stanie wyjść z domu.
Przebieg terapii:
Proces terapeutyczny Moniki rozpoczął się od zrozumienia, że depresja jest sygnałem – nie wrogiem, który należy zwalczyć, ale wiadomością od jej wewnętrznego „ja”, które woła o uwagę.
Praca z Moniką polegała na:
- Stopniowym otwieraniu się na smutek, który przez lata był wypierany,
- Bezpiecznym przeżywaniu straty – relacji, które nie wyszły, planów, które się nie spełniły,
- Nauce akceptacji siebie – odkrywanie, że może być wartościowa nawet w słabości.
Początkowo pojawiał się lęk – Monika mówiła: „Mam wrażenie, że jeśli zacznę płakać, to się już nigdy nie zatrzymam.” Jednak poprzez wsparcie terapeutyczne powoli zaczęła ufać procesowi. Łzy, które kiedyś wydawały się groźne, stały się naturalnym i oczyszczającym elementem jej życia.
Efekt terapii:
Dziś Monika, choć nie twierdzi, że jej życie jest idealne, mówi z ulgą: „Już nie boję się czuć.” Nauczyła się na bieżąco rozpoznawać swoje emocje, dawać im przestrzeń i rozumieć, że smutek to naturalna część życia – sygnał, a nie wróg. Dzięki temu znowu może budować relacje i czuć się bezpiecznie w bliskości z innymi.

Historia Piotra: Ucieczka w „znieczulacze”
Piotr, 42-letni mężczyzna, był przykładem osoby, która świetnie „funkcjonowała” na zewnątrz. Miał stabilną pracę, rodzinę, przyjaciół – nikt nie podejrzewał, że w jego wnętrzu rozgrywa się walka, której sam nie potrafił zatrzymać. Gdy czuł przytłaczającą pustkę, sięgał po swoje sprawdzone sposoby – smartfon, alkohol, fast foody, a nawet sporadyczne używki. „Nie mogę sobie pozwolić na słabość” – tłumaczył, wciąż odcinając się od swoich prawdziwych emocji.
Depresja a neurobiologia
Piotr, jak wielu innych, nie zdawał sobie sprawy, że jego zachowania są reakcją na deficyt neuroprzekaźników w mózgu. Kiedy odcinał się od smutku, jego organizm nie produkował wystarczającej ilości serotoniny i dopaminy – neuroprzekaźników odpowiedzialnych za poczucie satysfakcji i nagrody. Aby sztucznie pobudzić swój układ nerwowy, sięgał po „szybkie rozwiązania”:
- Smartfon: ciągłe przeglądanie mediów społecznościowych dostarczało krótkotrwałych „strzałów” dopaminy,
- Alkohol: pomagał chwilowo zagłuszyć emocje i zrelaksować się,
- Słodycze: zapewniały błyskawiczny wzrost poziomu cukru, wywołując chwilową euforię, która szybko ustępowała miejsca jeszcze głębszemu spadkowi nastroju.
Profesor Robert Sapolsky, neurobiolog, twierdzi, że „mózg uzależnia się od schematów, które zapewniają natychmiastową ulgę, nawet jeśli w dłuższej perspektywie prowadzą do pogorszenia stanu psychicznego.”
Przebieg terapii:
Praca z Piotrem zaczęła się od uświadomienia mu, że jego „znieczulacze” są mechanizmem obronnym, który pomaga mu unikać prawdziwego bólu. Na sesjach skupialiśmy się na:
1. Zrozumieniu, co stoi za potrzebą ucieczki.
2. Świadomym ograniczaniu szkodliwych strategii – zastępowaniu ich zdrowszymi alternatywami.
3. Nauka stopniowego przeżywania emocji, zamiast ich tłumienia.
Piotr powoli zaczął dostrzegać, że jego depresja jest sygnałem do zmiany. Zrozumiał, że dopóki nie pozwoli sobie na przeżycie rzeczywistego smutku, będzie wciąż szukał „zamienników”, które nigdy nie dadzą mu prawdziwej ulgi.
Efekt terapii:
Dziś Piotr mówi: „Już nie muszę uciekać. Pozwalam sobie czuć i wiem, że to mnie nie zniszczy.” Stopniowo wypracował zdrowsze mechanizmy radzenia sobie, takie jak aktywność fizyczna, świadome techniki relaksacyjne i rozwijanie umiejętności komunikowania swoich emocji bliskim.
Wnioski: Terapia jako klucz do zdrowia emocjonalnego
Historie Moniki i Piotra pokazują, że depresja nie jest oznaką słabości, ale ważnym sygnałem, który mówi nam, że nadszedł czas na zmianę. Zarówno izolacja, jak i ucieczka w „znieczulacze” to próby radzenia sobie z czymś, czego nasza psychika nie była w stanie unieść sama.
Proces terapii daje przestrzeń do bezpiecznego przeżywania emocji, odzyskiwania równowagi i budowania życia, które nie wymaga już od nas ucieczki.
Jeśli czujesz, że depresja Cię przytłacza i nie wiesz, jak wyrazić swój smutek – zapraszamy Cię do naszego ośrodka ESC.
Pomożemy Ci przejść przez ten trudny proces i odnaleźć nową jakość życia.
Skontaktuj się z nami i zrób pierwszy krok ku lepszemu samopoczuciu.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
– Utrzymujący się smutek, przygnębienie
– Utratę zainteresowania codziennymi aktywnościami
– Zmiany apetytu i wagi
– Problemy ze snem
– Poczucie bezwartościowości lub nadmiernej winy
– Trudności z koncentracją
– Myśli o śmierci lub samobójstwie
– Psychoterapia – szczególnie terapia poznawczo-behawioralna (CBT)
– Farmakoterapia – leki przeciwdepresyjne przepisywane przez psychiatrę
– Terapia interpersonalna
– Aktywność fizyczna – regularne ćwiczenia mogą poprawić nastrój
– Wsparcie społeczne – rozmowy z bliskimi, grupy wsparcia
Łagodne formy depresji mogą być łagodzone poprzez:
– Zdrowy styl życia
– Techniki relaksacyjne, mindfulness
– Aktywność fizyczną
– Regularny sen
– Unikanie alkoholu i narkotyków
Jednak w przypadku nasilonych objawów konieczna jest konsultacja z specjalistą.
Aby wspierać bliską osobę z depresją:
– Bądź obecny i słuchaj bez oceniania
– Zachęcaj do szukania profesjonalnej pomocy
– Unikaj bagatelizowania uczuć chorego
– Oferuj pomoc w codziennych czynnościach
– Dbaj o własne zdrowie psychiczne, aby móc skutecznie wspierać




































