Opór w terapii: Jak skutecznie przełamać przeszkody w procesie zmiany?

opór w terapii w ESC ośrodek leczenia e-uzależnień Warszawa Radosław Helwich ul. Boguckiego 6/3 psychoterapia uzależnień

Terapia to droga, która niejednokrotnie wiąże się z trudnościami. Zmagania, jakie pojawiają się w trakcie pracy nad sobą, to zjawisko znane i rozpoznawane przez psychologów jako opór w terapii. To pojęcie, choć może wydawać się abstrakcyjne, w rzeczywistości jest kluczowe dla zrozumienia, dlaczego wiele osób nie osiąga oczekiwanych rezultatów pomimo najlepszych chęci. Opór jest naturalnym elementem procesu zmiany, ale jak go przezwyciężyć? Jakie mechanizmy rządzą tym zjawiskiem i jak można je rozpoznać w praktyce?

Czym jest opór w terapii?

Opór w terapii jest definiowany jako wszelkie trudności, które utrudniają lub wręcz uniemożliwiają osiąganie postępów w pracy nad sobą. Może to przyjmować różne formy, od unikania sesji terapeutycznych po trudności w otwartym wyrażaniu emocji. To zjawisko działa często jak wewnętrzny sabotaż, który sprawia, że mimo szczerych chęci zmiany, wciąż tkwimy w miejscu. Opór to nie tylko „zła wola” pacjenta, ale złożona reakcja emocjonalna, której głównym celem jest unikanie konfrontacji z bolesnymi aspektami życia.  

Z jednej strony pragniemy zmiany, wyzdrowienia, poczucia szczęścia, ale z drugiej strony boimy się tego, co ta zmiana może nam zabrać. Może to być nasze dotychczasowe poczucie tożsamości, obawy przed odrzuceniem przez bliskich czy po prostu lęk przed nieznanym. Przez to pojawia się wewnętrzny konflikt, który skutkuje oporem przed terapią, nawet jeśli nasze intencje na początku były pełne nadziei i zaangażowania.  

Przyczyny oporu w terapii

Opór w terapii nie jest zjawiskiem nowym. Może mieć wiele przyczyn, zarówno zewnętrznych, jak i wewnętrznych. Często towarzyszy mu uczucie niepokoju, lęku przed nieznanym, a także obawa przed ujawnieniem zbyt wielu emocji lub konfrontacją z trudnymi wspomnieniami. Dr Tomasz D. Sierżant, psycholog i psychoterapeuta, zauważa, że „opór jest naturalnym mechanizmem obronnym organizmu, który ma na celu ochronę przed nadmiernym stresem lub lękiem. Jednakże, kiedy opór staje się systematyczny i nie jest traktowany jako sygnał do pracy, może stać się poważną przeszkodą w procesie terapeutycznym.”  

Przyczyny oporu mogą obejmować:

  • Lęk przed zmianą: Nawet jeśli zmiana wydaje się pozytywna, może budzić niepewność, ponieważ zmienia sposób, w jaki postrzegamy siebie lub nasze otoczenie.
  • Strach przed bólem emocjonalnym: Terapeuta może pomóc nam uświadomić sobie trudne emocje, a konfrontacja z nimi jest bolesna.
  • Obawa przed utratą dotychczasowych relacji: Jeśli nasze zmiany mają wpływ na nasze relacje rodzinne lub zawodowe, możemy obawiać się, że nie będziemy w stanie utrzymać tych relacji w nowej formie.
  • Niska motywacja do zmiany: Może się zdarzyć, że początkowy zapał słabnie, a pacjent zaczyna wątpić w cel terapii.

Jak przejawia się opór?

Opór w terapii może przyjmować różne formy. Zwykle nie jest on świadomy, co oznacza, że pacjent może nie zdawać sobie sprawy z tego, że coś blokuje jego postępy. Zdarza się, że osoba ta wydaje się być całkowicie zaangażowana w terapię, ale w rzeczywistości przejawia opór w sposób, który utrudnia dalszy rozwój. Do najczęstszych przejawów oporu należą:

1. Nieobecność na sesjach – pacjent może często zapominać o terminach lub wymyślać powody, by nie uczestniczyć w terapii.

2. Spóźnienia – systematyczne opóźnianie spotkań może być sposobem na uniknięcie konfrontacji z trudnymi tematami.

3. Milczenie lub zagadywanie sesji – pacjent może mieć trudności z wyrażeniem swoich myśli i emocji, a zamiast tego przechodzić do rozmów o mało istotnych sprawach.

4. Unikanie odpowiedzialności – pacjent nie podejmuje aktywnych działań, aby wdrożyć w życie wnioski z terapii.

5. Częste zmiany tematu – unikanie konfrontacji z trudnymi kwestiami poprzez zmianę kierunku rozmowy.

6. Unikanie mówienia o emocjach związanych z terapeutą – pacjent może udawać, że wszystko jest w porządku, podczas gdy odczuwa negatywne emocje w relacji z terapeutą.

7. Brak zaangażowania w zmianę – pacjent może wyrażać chęć zmiany, ale nie podejmuje żadnych kroków w tym kierunku.  

Te przejawy są często nieświadome i mogą sprawiać wrażenie, że pacjent nie jest naprawdę zaangażowany w terapię. Warto jednak zrozumieć, że są one naturalną reakcją na lęk przed zmianą i konfrontację z trudnymi emocjami.  

Motywacja i opór: Konflikt wewnętrzny

W terapii działa równocześnie dwie siły – „motywacja do zmiany” oraz „opór przed zmianą”. Pacjent może równocześnie pragnąć poprawy jakości życia i obawiać się tego, co zmiana ze sobą niesie. To wewnętrzne napięcie jest jednym z głównych motorów oporu. Jak zauważa psychoterapeuta i autor wielu prac na temat psychologii zmiany, Michał J. Domański, „wielu ludzi w swojej psychice dźwiga paradoksalną chęć zmiany i równocześnie nieświadomą chęć pozostania w bezpiecznej, choć szkodliwej strefie komfortu.”  

Pojawia się wówczas konflikt: z jednej strony pacjent chce dokonać zmiany, ale z drugiej obawia się, że ta zmiana zburzy jego obecne życie, obniży poczucie bezpieczeństwa, a może nawet zagrażać jego dotychczasowej tożsamości. W efekcie pojawiają się wątpliwości, takie jak:  

– „Co się stanie, jeśli się zmienię? Czy nadal będę tą samą osobą?”

– „Co jeśli zmiana nie przyniesie efektów?”

– „Co będzie, gdy zacznę działać inaczej? Czy nie utracę bliskich?”

Tego rodzaju myśli mogą prowadzić do powstania oporu, który z czasem utrudnia postęp w terapii.  

Jak przełamać opór?

Opór jest naturalnym elementem procesu zmiany, ale istnieją sposoby, aby skutecznie z nim walczyć. Warto pamiętać, że zmiana nie następuje natychmiastowo i wymaga czasu. Podstawową zasadą jest przyjęcie postawy akceptacji wobec oporu, a nie jego tłumienia. W psychoterapii często mówi się, że „musimy zaakceptować opór, aby móc go przezwyciężyć”. Ignorowanie oporu lub zbyt gwałtowne próby jego przełamywania mogą prowadzić do odwrotnego efektu. 

Zrozumienie oporu to pierwszy krok. Zamiast go zwalczać, warto zadać sobie pytanie, dlaczego opór się pojawił i czego on nas uczy. Może on wskazywać na obszar w naszym życiu, który wymaga większej uwagi lub pracy. Dr John Enright, w swojej pracy na temat terapii, sformułował 5 kluczowych warunków, które pomagają pacjentowi przezwyciężyć opór:  

1. Chęć pracy nad problemem – pacjent musi wykazywać autentyczną wolę zmiany.

2. Skupienie się na źródłach cierpienia – zmiana jest skuteczna tylko wtedy, gdy pacjent koncentruje się na prawdziwych przyczynach swojego cierpienia.

3. Poczucie osiągalności celu – pacjent musi wierzyć, że zmiana jest możliwa i realna.

4. Zaufanie do terapeuty – terapia opiera się na relacji, która musi być oparta na wzajemnym szacunku i zaufaniu.

5. Brak sprzecznych wartości – celem terapii musi być wyraźnie określony cel, do którego pacjent dąży.

Te elementy pomagają przełamać opór i otwierają drogę do skutecznej terapii.  

Korzyści płynące z pracy nad oporem

Choć opór w terapii jest wyzwaniem, może również przynieść pozytywne efekty. Każda konfrontacja z oporem jest okazją do głębszego zrozumienia siebie, swoich obaw i mechanizmów obronnych. Praca nad oporem pozwala pacjentowi lepiej zrozumieć, dlaczego wciąż unika pewnych tematów, a także jak można je zmienić w sposób bardziej świadomy. Opór staje się nie tylko przeszkodą, ale i sygnałem do tego, że proces zmiany jest w toku.  

Historie pacjentów

Jeśli zainteresował Cię temat oporu w terapii, to być może równie interesujące okażą się dwie historie pacjentów, którzy dzięki otwartości i chęci doświadczenia czegoś nowego w swoim życiu wyszli ze strefy swojego komfortu i poradzili sobie z oporem, który skutecznie sabotował ich wysiłki w terapii.

Historia 1: Piotr* – Ucieczka w grę, strach przed odpowiedzialnością

Piotr miał 34 lata. W pierwszym kontakcie z terapeutą wydawał się być zupełnie inny niż wszyscy, którzy zgłaszają się po pomoc z powodu uzależnienia. Jego twarz, pomimo trudnych doświadczeń, emanowała jakąś dziwną pewnością siebie. Na pierwszych sesjach mówił o tym, jak wciągnęły go gry komputerowe. Że przecież „to tylko hobby” – ale z czasem okazało się, że to „hobby” trwało 12 godzin dziennie. Że przez gry zaniedbał swoją pracę, a kontakt z rodziną zniknął niemal całkowicie. Piotr nie potrafił sobie z tym poradzić. Na początku terapii miał świadomość swojego problemu. Chciał się zmienić, obiecywał sobie, że zacząłby działać od zaraz. Terapeuta, widząc zapał, dostrzegał błysk nadziei w Piotrowych oczach. 

Jednak z każdym tygodniem Piotr zaczynał coraz bardziej unikać prawdy. Po pierwsze, zaczął spóźniać się na sesje. I to regularnie. Zawsze znajdował jakąś wymówkę. Może to było „wypadek losowy”, może to był „nieoczekiwany projekt w pracy”. Ale pod powierzchnią tego opóźniania była niechęć do konfrontacji z rzeczywistością. Zaczynał też unikać głównych tematów, zmieniając je na mniej bolesne – na przykład na poranne kłótnie z żoną, problemy z sąsiadami, niską pensję. 

Z biegiem czasu Piotr stawał się coraz bardziej bierny w sesjach. Był wycofany, odmawiał konfrontacji z rzeczywistością, bo wiedział, że zmiana wymagałaby wysiłku. Że to nie wystarczy „przestać grać” – że gra była jego ucieczką, sposobem na unikanie odpowiedzialności za życie. I to była prawda: Piotr bał się, że wyjście z uzależnienia oznaczałoby zmierzenie się z własnymi porażkami. Z relacjami, które wymagały pracy. Z rodziną, której tak naprawdę nie znał. Z sobą, którego się bał. Nie był w stanie podjąć tej odpowiedzialności.

Przełom nastąpił, gdy terapeuta zasugerował mu udział w grupie wsparcia. Mimo początkowego oporu, Piotr postanowił spróbować. Pierwsze spotkania były pełne wątpliwości. Ale z czasem coś się zmieniło. W grupie Piotr spotkał ludzi, którzy nie tylko mówili o swoim uzależnieniu, ale którzy rozumieli, co znaczy życie w grze. Nie oceniając go, nie patrząc na niego z góry, po prostu byli z nim. W końcu Piotr zaczął słuchać, co inni mają do powiedzenia. Zrozumiał, że nie jest w tym wszystkim sam. To poczucie wspólnoty pozwoliło mu przezwyciężyć opór. Przestał bać się konfrontacji z odpowiedzialnością. Teraz, zamiast grać, zaczął spędzać czas z rodziną. Małe kroki – ale w końcu to on zaczynał kierować swoim życiem, nie gry.


Historia 2: Anna* – Lęk przed utratą tożsamości w sieci

Anna była 28-letnią kobietą, która z pozoru miała wszystko: dobrą pracę, przyjaciół, partnera. Ale jej życie toczyło się w wirtualnym świecie. Mediów społecznościowych nie traktowała jak hobby – to był jej sposób na życie. Liczba polubień, komentarzy, obserwujących – to wszystko stanowiło jej samą. Zatraciła się w tym wirtualnym świecie, zapominając o realnym życiu. Wiedziała, że jej uzależnienie odbiera jej radość, a jednak nie potrafiła się wyrwać. Codziennie, przez kilkanaście godzin, przeglądała posty, przekształcając swoje życie w jedną wielką relację publiczną.

Zgłosiła się na terapię, pełna nadziei, że uda jej się wyjść z tej pułapki. Na początku wszystko szło dobrze – rozmawiała o swoich lękach, mówiła, jak czuje się w tej wirtualnej bańce. Ale z czasem coś się zmieniało. Kiedy terapeutka poruszała temat ograniczenia czasu spędzanego w internecie, Anna zaczynała reagować obronnie. Czuła się, jakby ktoś zabierał jej najcenniejszą część siebie – to, co dawało jej poczucie przynależności, co ją definiowało. W jej oczach „bycie offline” oznaczało utratę tożsamości, a zatem strach przed tym, kim byłaby bez mediów społecznościowych. 

„Co bym zrobiła, gdybym nie była online? Kim bym była, bez tych wszystkich lajków i komentarzy?” – mówiła często na sesjach, odwracając się od trudniejszych tematów. W jej psychice internet stał się więzieniem, które dawało jej iluzję kontroli nad światem. Z jednej strony czuła się w nim bezpiecznie, z drugiej – to bezpieczeństwo sprawiało, że była odcięta od realnych relacji i emocji.  

W terapii pojawił się prawdziwy opór, którego nie potrafiła przełamać. Przestała być aktywna na sesjach, zaczęła omijać najistotniejsze tematy i unikać mówienia o swoich emocjach związanych z uzależnieniem. Na każdym kroku próbowała racjonalizować swoje zachowanie, przekonując siebie, że to, co robi, nie jest takie złe, że „to tylko sposób na kontakt z innymi”, „w końcu wszyscy to robią”.

Prawdziwym punktem przełomowym okazało się, gdy terapeutka zaproponowała Annie uczestnictwo w terapii grupowej dla osób uzależnionych od mediów społecznościowych. Początkowo była pełna obaw, nie wierzyła, że ktokolwiek zrozumie jej problem. Ale kiedy pojawiła się na pierwszym spotkaniu, poczuła coś, czego nie doświadczyła od długiego czasu – zrozumienie. W tej grupie, wśród ludzi, którzy tak jak ona zmierzali się z wirtualnym uzależnieniem, zaczęła dostrzegać, że nie jest sama. To, czego się obawiała, nie stało się prawdą. Nikt jej nie odrzucił. Co więcej, grupa była dla niej ogromnym wsparciem. 

Pod wpływem spotkań z grupą terapeutyczną Anna z czasem zaczęła przełamywać swoje obawy. Dużym wyzwaniem dla niej było zadanie terapeutyczne kiedy miała zadzwonić do każdej osoby na grupie i poprosić ją o jakąś pomoc w stosowaniu różnych narzędzi terapeutycznych. Zaczęła od ograniczenia czasu spędzanego online. Zamiast scrollować media społecznościowe przez cały dzień, zaczęła angażować swój umysł w skupianie się na swoich realnych potrzebach wynikających z emocji, które®e się pojawiały. Pojawiła się chęć wyznaczenia sobie limitów na czas online. Z czasem, krok po kroku, jej życie zaczęło wychodzić poza ekran. Dzięki terapii indywidualnej i wsparciu, które otrzymała na terapii grupowej Anna odzyskała poczucie tożsamości, które nie było uzależnione od wirtualnej popularności. Zaczęła poznawać siebie na nowo, nawiązywać relacje, których wcześniej mocno unikała. To była prawdziwa zmiana – nie tylko w jej działaniach, ale przede wszystkim w jej myśleniu o sobie.

Obie historie Piotra i Anny pokazują, jak opór w terapii może przybierać różne formy, ale także jak możliwe jest jego przezwyciężenie. Zrozumienie tego, co rzeczywiście stoi na przeszkodzie, to kluczowy krok w procesie zmiany. Warto pamiętać, że to, co początkowo wydaje się przeszkodą, może stać się fundamentem do budowy lepszego życia. W obydwu przypadkach wsparcie grupy, spotkania z osobami, które przeżywają podobne trudności, były kluczowe. Terapia indywidualna, połączona z pracą w grupie, pozwalała im na skonfrontowanie się z oporem i podjęcie działań, które pozwoliły na realną zmianę.

Konkluzja

Opór w terapii to naturalny element procesu zmiany. Choć początkowo może wydawać się trudny do przezwyciężenia, z czasem staje się nieocenionym narzędziem w pracy nad sobą. Zrozumienie mechanizmów oporu, akceptacja tego zjawiska i cierpliwość w jego przezwyciężaniu pozwalają pacjentom na głębszą pracę nad sobą i skuteczniejszą zmianę. Terapia nie jest prostą drogą, ale jest to proces, który daje szansę na autentyczną transformację i lepsze życie.

*) – imiona pacjentów ze względu na zachowanie anonimowości zostały zmienione.

Diagnoza nozologiczna uzależnienia ESC ośrodek leczenie e-uzależnień Warszawa Żoliborz psycholog, psychotraumatolog, psychoterapeuta, psychoterapia
Escape terapia uzależnień
Terapia grupowa Escape

Zobacz pozostałe:

Kobieta otrzymuje wsparcie i uścisk w grupie terapeutycznej. To symbol nadziei i postępu i determinacja.

Determinacja pacjenta – iluzja czy początek terapii?

Zdarza się, że ktoś przychodzi na terapię z autentyczną rozpaczą. Jest gotów „zrobić naprawdę wszystko”. Kiedy jednak padają konkretne pytania, gdy zaczynamy mówić o zmianach – o odstawieniu używek, ograniczeniu ekranów, skonfrontowaniu się z przeszłością – pojawia się opór.

Czytaj więcej

Trauma a e-uzależnienie

Traumy może doświadczyć osoba, która zetknęła się ze śmiercią, groźbą śmierci, różnymi zagrożeniami obrażeń ciała lub wystąpieniem takiego obrażenia, doświadczyła nadużycia seksualnego lub była zagrożona takim nadużyciem.

Czytaj więcej
Depresja a e-uzależnienia wskazówki ESC ośrodek leczenie e-uzależnień Warszawa Żoliborz

Depresja & e-uzależnieni@

Od czasu pandemii wiele osób spędza większość swojej aktywności przed ekranami urządzeń elektronicznych, co zmienia dotychczasowy charakter aktywności. Czy taki tryb życia możemy nazwać już e-uzależnieniem?

Czytaj więcej

Zobacz wszystkie
wpisy na blogu