Dlaczego walczymy za innych, gdy sami nie byliśmy chronieni?
Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się instynktownie stawać w obronie kogoś, kto był krzywdzony? Czy czujesz silne emocje, gdy widzisz niesprawiedliwość, nawet jeśli Cię bezpośrednio nie dotyczy? Być może nosisz w sobie coś więcej niż tylko empatię – być może Twoje działania wynikają z głęboko zakorzenionego doświadczenia braku ochrony w przeszłości.
Kiedy Nikt Nas Nie Bronił
Dziecko, które w sytuacji krzywdy nie było chronione przez dorosłych, dorasta z silnym poczuciem, że świat jest niebezpieczny i nie można na nikogo liczyć. Brak interwencji, gdy doznawaliśmy przemocy fizycznej, emocjonalnej czy psychicznej, uczył nas, że jesteśmy zdani sami na siebie.
Może doświadczyliśmy:
- Braku reakcji dorosłych, gdy byliśmy ofiarami przemocy rówieśniczej.
- Ignorowania naszych emocji w rodzinie, gdzie zamiast ochrony słyszeliśmy „nie przesadzaj” lub „musisz sobie radzić sam”.
- Sytuacji, w których krzywdząca osoba (rodzic, opiekun) była przez otoczenie usprawiedliwiana, a my zostawiani z poczuciem bezradności.
Te doświadczenia budują w nas przekonanie, że nikt nie stanie w naszej obronie – a to rodzi wewnętrzny przymus, byśmy to my bronili innych.
Dlaczego Tak Bardzo Czujemy Potrzebę Reagowania?
Kiedy widzimy, jak ktoś inny doświadcza krzywdy, aktywuje się w nas nasza własna, niezabliźniona rana. To nie tylko troska o drugiego człowieka – to nasza wewnętrzna potrzeba naprawienia tego, co kiedyś sami przeżyliśmy.
Broniąc innych, możemy próbować:
- Zrekompensować własny ból – chroniąc kogoś, dajemy sobie to, czego sami nie dostaliśmy.
- Odzyskać kontrolę – w dzieciństwie byliśmy bezsilni, ale teraz możemy działać.
- Znaleźć sprawiedliwość – nawet jeśli nie możemy już zmienić własnej przeszłości, chcemy, by teraźniejszość była inna.
Wiele osób, które mają w sobie ten mechanizm, wybiera zawody związane z pomaganiem: psychoterapię, interwencję kryzysową, prawo, działalność społeczną. Często są to świetni specjaliści, pełni pasji i determinacji.
Kiedy Pomaganie Staje się Pułapką?
Choć obrona innych może być pięknym odruchem, czasem prowadzi do wypalenia. Dlaczego? Bo walcząc o innych, zapominamy o sobie. Możemy wpadać w pułapkę:
- Zaniedbywania własnych potrzeb – priorytetem staje się pomaganie, a my sami zostajemy na końcu listy.
- Złości i frustracji – gdy inni nie reagują tak, jak byśmy chcieli, albo gdy ofiara nie przyjmuje naszej pomocy.
- Uzależnienia od roli obrońcy – stawanie w obronie innych może stać się naszą tożsamością, a bez tej roli czujemy się „niewidzialni”.
Jak Zdrowo Przeżywać Potrzebę Ochrony Innych?
- Rozpoznaj swoją historię – jeśli czujesz silną potrzebę walki o innych, zatrzymaj się i zapytaj siebie: „Czy to przypadkiem nie moje wewnętrzne dziecko, które wciąż woła o ochronę?”.
- Zadbaj o siebie – obrona innych nie powinna oznaczać rezygnacji z własnego dobrostanu. Jeśli sam nie jesteś w równowadze, Twoja pomoc może stać się destrukcyjna także dla Ciebie.
- Akceptuj swoją przeszłość – nie naprawisz swojego bólu, pomagając wszystkim wokół. Czasem najlepszym lekarstwem jest danie sobie tego, czego Ci brakowało – choćby poprzez terapię, samowspółczucie i budowanie zdrowych relacji.
- Szanuj granice – nie każdy chce być ratowany, a nie każda sytuacja wymaga naszej interwencji. Czasem to, co dla nas jest oczywistą niesprawiedliwością, dla drugiej osoby może być jej własnym procesem.
Być Obrońcą, Ale Nie Kosztem Siebie
Świadomość, że nasza potrzeba bronienia innych ma swoje korzenie w naszej własnej historii, pozwala lepiej nią zarządzać. Pomaganie jest piękne – o ile robimy to z miejsca siły, a nie z potrzeby zadośćuczynienia za własną przeszłość.
Czasem największym aktem odwagi jest nie tylko obrona innych, ale także ochrona siebie.
Historia Klary: Najlepsza Obrończyni, Która Zapomniała o Sobie
Klara miała 38 lat, urodę, której nie dało się zignorować, i umysł, który błyskawicznie rozkładał każdy przypadek na czynniki pierwsze. Była absolwentką prawa i dyplomacji, ale to nie wielka polityka ją pociągała – jej serce biło dla tych, których głos był zagłuszany.
Zbudowała sobie reputację niepokonanej. W całym okręgu nie było lepszego obrońcy. Gdy Klara wchodziła na salę rozpraw, prokuratorzy i sędziowie wiedzieli, że czeka ich ciężka walka. Jej specjalnością były sprawy o przemoc seksualną. Ofiary przychodziły do niej nie tylko po pomoc prawną – szukały w niej obrończyni, której same nigdy nie miały.
Miała taką skuteczność, że nawet beznadziejne sprawy zamieniała w wygrane. Kobiety, które przez lata bały się mówić, przy niej odnajdywały głos. Patrząc na Klarę, można było pomyśleć, że jest wcieleniem sprawiedliwości. W rzeczywistości była kobietą, która uciekała przed własną historią.

Kim Była Klara, Zanim Stała Się Wojowniczką?
Nie mówiła o tym nikomu. Nawet terapeuci przez lata odbijali się od ściany jej perfekcyjnie skonstruowanych mechanizmów obronnych. Wiedziała, jak pięknie opowiadać o swoim życiu – ale zawsze zatrzymywała się tuż przed prawdą.
W dzieciństwie miała wszystko: duży dom, dobrych nauczycieli, plany na świetlaną przyszłość. Brakowało tylko jednej rzeczy – ochrony.
Jej ojciec był człowiekiem o nienagannej reputacji. W pracy szanowany, wśród znajomych lubiany. W domu – potwór, który wiedział, jak niszczyć bez śladów. Matka widziała. Nigdy nie powiedziała nic, poza jednym zdaniem, które wryło się w Klarę jak blizna:
„Musisz być silna, to tylko słabość mężczyzn. Przestań robić sceny.”
Miała 15 lat, gdy przestała mówić. Nie chodziło o literalne milczenie – po prostu nauczyła się nie wyrażać siebie. Zamiast tego nauczyła się walczyć.
Cena Za Bycie Najlepszą
Kiedy zaczęła pracę jako prawniczka, miała w sobie żelazną determinację. Każdy proces był jak odkupienie. Każda wygrana była ciosem wymierzonym w system, który pozwolił jej ojcu na bycie bezkarnym. Nie było dla niej przerw, słabości, kompromisów.
Po latach sukcesów przestała czuć zmęczenie – ciało przestawiło się na tryb przetrwania. Organizm już nie pytał, czy może odpocząć. Po prostu wyłączał kolejne funkcje: sen, apetyt, radość. Zaczęły się napady paniki, ale i je ignorowała.
Znajomi odchodzili, związki nie istniały. Mężczyźni, którzy ją podziwiali, szybko orientowali się, że nie ma do niej dostępu. Praca była jedyną rzeczywistością, w której czuła się bezpieczna.
Aż do dnia, w którym na sali sądowej, po kolejnym wygranym procesie, jej ciało się poddało. Omdlała na oczach wszystkich.

Siedem Lat Szukania Siebie
To był moment, w którym zaczęła terapię – ale prawda nie przyszła od razu. Była zbyt dobra w analizowaniu, racjonalizowaniu, kontrolowaniu narracji. Przez pierwsze lata jej terapeuci słyszeli głównie historię o niesprawiedliwości świata, o tym, jak musi walczyć dla innych, o jej niezłomnej misji.
Zajęło siedem lat, by była gotowa usiąść naprzeciw terapeuty i powiedzieć coś, co do tej pory wypowiadała tylko wewnętrznie:
„Ja też byłam ofiarą.”
To jedno zdanie zmieniło wszystko.
Zrozumiała, że broniła innych, bo nie mogła obronić siebie. Że każda walka w sądzie była próbą uratowania tej dziewczynki, którą kiedyś była. Że przez lata walczyła dla innych, nie zauważając, że sama nigdy nie pozwoliła sobie na prawdziwe uzdrowienie.
Tego dnia Klara nie poczuła triumfu. Poczuła ulgę.
Co Dalej?
Nie porzuciła zawodu. Wciąż była świetną prawniczką, ale nauczyła się, że walka to nie wszystko. Że czasem najtrudniejszym aktem odwagi jest nie obrona innych, ale pozwolenie sobie na własną prawdę.
Zaczęła żyć. Nie tylko dla innych – ale i dla siebie.

Jeśli ta historia poruszyła w Tobie jakąś wrażliwą strunę lub czytając ją nic nie czujesz w ciele, to zapraszamy na warsztat w temacie pracy z wykorzystaniem seksualnym.
Obejrzyj zaproszenie a dowiesz się więcej.




































