Marta i Damian z „Love is Blind Polska”. Co ich historia mówi o prawdziwej bliskości?

Marta i Damian Love is Blind Polska — studium bliskości w ESC ośrodek Terapii e-uzależnień

Autor: Radosław Helwich – terapeuta uzależnień, założyciel ESC

Dlaczego właśnie Marta i Damian?

W „Love is Blind Polska” wiele relacji budziło emocje, napięcie i szybkie oceny widzów. Jedni komentowali red flagi, inni analizowali zachowania uczestników, jeszcze inni próbowali przewidzieć, kto naprawdę ma szansę zbudować coś trwałego po programie.

Na tym tle historia Marty i Damiana była szczególnie ciekawa.

Nie dlatego, że była idealna.

Raczej dlatego, że od początku nie wyglądała jak bajka napisana pod oczekiwania widzów. Było w niej dużo spontaniczności, śląskiego klimatu, humoru, różnic, wątpliwości, napięć i pytań o przyszłość. A mimo to właśnie ta relacja stała się jednym z najciekawszych przypadków do rozmowy o tym, czym naprawdę jest bliskość.

Bo bliskość nie polega na tym, że wszystko jest gładkie.

Bliskość zaczyna się często wtedy, gdy dwie osoby mogą zobaczyć siebie bez nadmiernego udawania.

Bliskość to nie idealizacja drugiej osoby

Wiele osób myli bliskość z intensywnością.

Jeżeli jest silna chemia, szybkie przyciąganie, dużo emocji i poczucie, że „to jest przeznaczenie”, łatwo uznać, że to musi być miłość.

Tylko że w pracy terapeutycznej bardzo często widzimy, że intensywność nie zawsze oznacza bezpieczeństwo.

Czasem intensywność jest po prostu pobudzeniem układu nerwowego.

Czasem jest lękiem przed odrzuceniem.

Czasem jest znanym z dzieciństwa napięciem, które człowiek błędnie odczytuje jako miłość.

Czasem jest głodem, który szuka szybkiego ukojenia w drugiej osobie.

Historia Marty i Damiana może być ciekawa właśnie dlatego, że nie opierała się wyłącznie na romantycznej idealizacji. Widać było w niej pytania o zwykłe życie: czy umiemy ze sobą rozmawiać, czy mamy podobne cele, czy możemy być przy sobie naturalni, czy potrafimy wytrzymać różnice i czy pod warstwą emocji istnieje wspólny kierunek.

Śląska gwara, humor i wspólny język emocjonalny

Jednym z elementów, które zwracały uwagę widzów, był wspólny klimat Marty i Damiana. Śląska gwara, podobna energia, specyficzne poczucie humoru, swoboda w kontakcie.

Ktoś mógłby powiedzieć: „to tylko żarty”.

Ale w bliskości wspólny język ma ogromne znaczenie.

Nie chodzi wyłącznie o gwarę czy podobne poczucie humoru. Chodzi o głębsze pytanie:

„Czy przy tej osobie mogę być sobą?”

W wielu relacjach ludzie bardzo szybko zaczynają grać. Pokazują najlepszą wersję siebie. Ukrywają lęk. Kontrolują emocje. Dopasowują się. Próbują zasłużyć na akceptację.

A prawdziwa bliskość zaczyna się tam, gdzie można trochę odpuścić.

Można być śmiesznym.

Można mieć dziwny żart.

Można powiedzieć coś nieporadnie.

Można mieć gorszy dzień.

Można nie być perfekcyjnym.

I nadal nie tracić kontaktu z drugą osobą.

Rodzice po rozwodzie i lęk przed powtórzeniem historii

W historii Marty i Damiana pojawia się też bardzo ważny kontekst: doświadczenia rodzinne, rozwód rodziców i lęk przed tym, że relacja może nie przetrwać.

To jest temat, który bardzo często wraca w terapii.

Dziecko, które widzi rozpad związku rodziców, może nieświadomie zapisać w sobie przekonania:

  • miłość nie jest trwała,
  • bliskość kończy się cierpieniem,
  • ktoś prędzej czy później odejdzie,
  • rodzina może się rozpaść, nawet jeśli kiedyś była nadzieja,
  • nie można do końca zaufać szczęściu.

Potem dorosły człowiek może bardzo chcieć związku, a jednocześnie bardzo się go bać.

Może pragnąć ślubu, rodziny i dzieci, ale w głębi ciała czuć napięcie:

„A co, jeśli znowu się nie uda?”

To nie jest brak miłości.

To jest lęk przed powtórzeniem historii.

Właśnie dlatego w budowaniu bliskości tak ważne jest nie tylko to, czy ktoś nas pociąga, ale też to, czy przy tej osobie nasze lęki mogą zostać wypowiedziane, usłyszane i przyjęte.

Wspólne cele: dzieci, dom i kierunek życia

Jednym z ważnych elementów tej historii były wspólne cele. Marta i Damian rozmawiali nie tylko o emocjach, ale też o przyszłości, rodzinie, dzieciach i codziennym życiu.

To bardzo ważne.

Bo związek nie utrzymuje się wyłącznie na chemii.

Chemia może przyciągnąć ludzi do siebie.

Ale codzienność wymaga czegoś więcej.

Wymaga odpowiedzi na pytania:

  • Czy idziemy w podobnym kierunku?
  • Czy chcemy podobnego życia?
  • Czy mamy podobne wartości?
  • Czy umiemy rozmawiać o domu, dzieciach, pracy, pieniądzach i odpowiedzialności?
  • Czy potrafimy budować coś większego niż tylko emocjonalne pobudzenie?

Na Intensywnym Treningu Bliskości w ESC często wracamy do pytania:

„Czym dla mnie jest bliskość i co ukształtowało mój obraz bliskości?”

To pytanie jest fundamentalne, bo każdy człowiek wchodzi w relację z własną mapą.

Jedna osoba kojarzy bliskość ze spokojem.

Druga z kontrolą.

Trzecia z poświęceniem.

Czwarta z lękiem.

Piąta z walką o uwagę.

I dopóki nie zobaczymy własnej mapy, możemy nieświadomie powtarzać stare schematy, nawet w nowej relacji.

Zobacz więcej o Intensywnym Treningu Bliskości ITB w ESC

Bliskość potrzebuje bezpieczeństwa, a nie perfekcji

Wiele osób marzy o idealnym partnerze.

Idealna osoba.

Idealna komunikacja.

Idealna chemia.

Idealne dopasowanie.

Tylko że bliskość nie polega na znalezieniu kogoś, kto nigdy nas nie uruchomi emocjonalnie.

Bliskość polega raczej na tym, że kiedy coś nas uruchomi, potrafimy zostać w kontakcie.

Możemy powiedzieć:

„To mnie zabolało”.

Albo:

„Przestraszyłam się, że mnie zostawisz”.

Albo:

„Kiedy się wycofujesz, zaczynam czuć się nieważna”.

Albo:

„Nie wiem, jak być blisko, ale chcę się tego uczyć”.

To są zdania, które budują bliskość dużo bardziej niż perfekcyjny wizerunek.

Dlaczego relacja Marty i Damiana jest dobrym studium przypadku?

Nie dlatego, że wiemy wszystko o ich małżeństwie.

Nie wiemy.

Widzowie widzą tylko fragment programu, montaż, wywiady, posty i medialne komentarze.

Nie chodzi więc o ocenianie ich jako ludzi.

Chodzi o potraktowanie ich historii jako lustra.

Możemy zapytać:

  • Co sprawia, że dwie osoby zaczynają czuć się przy sobie bezpiecznie?
  • Jakie znaczenie ma wspólny język i podobne poczucie humoru?
  • Jak doświadczenie rozwodu rodziców wpływa na dorosłe związki?
  • Dlaczego wspólne cele są ważniejsze niż sama chemia?
  • Czy można budować bliskość mimo lęku przed rozczarowaniem?
  • Co odróżnia prawdziwą bliskość od idealizacji?

To są pytania, które mają znaczenie nie tylko dla uczestników reality show.

Mają znaczenie dla każdego, kto próbuje stworzyć relację bez uciekania w stare schematy.

Historia pacjentki: „Wybierałam mężczyzn, przy których znowu czułam się nieważna”

Jedna z pacjentek podczas terapii powiedziała kiedyś bardzo ważne zdanie:

„Ja nie szukam miłości. Ja szukam czegoś, co znam z domu”.

Na początku była przekonana, że po prostu nie ma szczęścia do mężczyzn.

Tinder.

Randki.

Nowe znajomości.

Kolejne rozczarowania.

Mówiła:

„Albo trafiam na emocjonalnie niedostępnych, albo takich, którzy na początku są cudowni, a potem się wycofują”.

Za każdym razem wyglądało to podobnie.

Najpierw bardzo szybko się angażowała. Idealizowała drugą osobę. Próbowała być wystarczająco dobra. Dopasowywała się. Uważała na każde słowo.

Bardzo szybko pojawiał się lęk:

„A co, jeśli mnie zostawi?”

Potem zaczynała analizować wiadomości, sprawdzać telefon, nadmiernie interpretować ciszę, dostosowywać się do partnera i walczyć o uwagę.

A kiedy mężczyzna zaczynał się oddalać, uruchamiało się ogromne napięcie.

W terapii zaczęła powoli odkrywać, że jej ciało i psychika odtwarzają historię, którą znała od dziecka.

Dorastała w domu, w którym mama była nieszczęśliwa, przeciążona i samotna emocjonalnie. Zajmowała się dziećmi, domem i próbowała ratować relację, podczas gdy ojciec coraz bardziej oddalał się od rodziny.

Aż w końcu odszedł i założył drugą rodzinę.

Pacjentka powiedziała wtedy coś bardzo poruszającego:

„Ja chyba od dziecka nauczyłam się, że kobieta w związku prędzej czy później zostaje sama”.

To zdanie wiele wyjaśniało.

Bo kiedy jako dzieci patrzymy na relacje rodziców, nasz układ nerwowy buduje sobie nieświadome przekonania o bliskości.

Na przykład:

  • miłość oznacza cierpienie,
  • trzeba walczyć o uwagę,
  • mężczyzna i tak odejdzie,
  • kobieta zostaje sama,
  • bliskość jest niebezpieczna,
  • szczęście długo nie trwa.

I później dorosły człowiek często nieświadomie wybiera relacje, które emocjonalnie przypominają mu znany schemat.

Nawet jeśli bardzo cierpi.

W terapii najtrudniejsze nie było dla niej znalezienie idealnego partnera.

Najtrudniejsze było nauczenie się, że bliskość może wyglądać inaczej niż w jej domu rodzinnym.

Że nie musi zasługiwać na miłość, być perfekcyjna, zgadywać cudzych emocji, kontrolować relacji, walczyć o uwagę i żyć w ciągłym napięciu.

Powiedziała kiedyś:

„Najdziwniejsze jest to, że kiedy ktoś jest spokojny i stabilny, ja na początku nie czuję chemii. Dopiero teraz zaczynam rozumieć, że może wcześniej myliłam lęk z miłością”.

To był bardzo ważny moment.

Bo osoby wychowane w chaosie emocjonalnym często odbierają spokój jako brak emocji.

A zdrowa bliskość bardzo często jest spokojniejsza niż relacje oparte na ciągłym napięciu, zazdrości i niepewności.

Historia pacjenta: „Całe życie bałem się, że i tak wszystko zepsuję”

Jeden z pacjentów opowiadał, że przez wiele lat bardzo pragnął bliskości, ale jednocześnie panicznie się jej bał.

Na początku relacji był zaangażowany, czuły i obecny.

Ale kiedy zaczynał naprawdę przywiązywać się do partnerki, pojawiało się napięcie:

„Zaraz coś pójdzie nie tak”.

Im bardziej mu zależało, tym bardziej się wycofywał. Uciekał w pracę. Zamykał się. Unikał trudnych rozmów. Szukał dystansu.

Mówił:

„Jak ktoś stawał się dla mnie ważny, od razu miałem w głowie, że i tak to zepsuję”.

W dzieciństwie bardzo często słyszał krytykę.

Że jest niewystarczający.

Że robi coś źle.

Że rozczarowuje.

I z czasem zaczął budować przekonanie:

„Jeżeli ktoś mnie naprawdę pozna, to odejdzie”.

Dlatego w relacjach próbował kontrolować wszystko: emocje, słowa, bliskość, konflikty i własny wizerunek.

Ale bliskość nie rodzi się z kontroli.

Bliskość rodzi się wtedy, gdy człowiek może pokazać siebie bez ciągłego udawania i napięcia.

Największym przełomem w terapii nie było dla niego nauczenie się, jak zatrzymać partnerkę.

Tylko zrozumienie:

„Nie muszę być idealny, żeby ktoś chciał ze mną zostać”.

To był moment, w którym zaczął budować relację nie na lęku przed odrzuceniem, ale na autentycznym kontakcie.

Bliskość zaczyna się wtedy, gdy przestajemy walczyć o miłość

Historia Marty i Damiana z „Love is Blind Polska” może być dobrym punktem wyjścia do rozmowy o bliskości, bo pokazuje coś bardzo prostego, a jednocześnie trudnego.

Nie wystarczy się sobie spodobać.

Nie wystarczy poczuć chemię.

Nie wystarczy mieć piękny moment przed kamerami.

Bliskość wymaga czegoś głębszego.

Wymaga odwagi, żeby pokazać siebie.

Wymaga rozmowy o lęku.

Wymaga wspólnego kierunku.

Wymaga gotowości, żeby zobaczyć swoje schematy z domu rodzinnego.

Wymaga umiejętności zostawania w kontakcie, kiedy pojawia się napięcie.

I być może właśnie dlatego tak wiele osób tęskni za bliskością, ale jednocześnie się jej boi.

Bo prawdziwa bliskość odsłania.

Pokazuje nie tylko to, co piękne.

Pokazuje też lęk, wstyd, potrzebę akceptacji, strach przed porzuceniem i przekonanie, że „ze mną coś jest nie tak”.

A kiedy dwie osoby mogą to zobaczyć i nadal zostać w kontakcie, zaczyna się coś znacznie głębszego niż zakochanie.

Zaczyna się więź.

Co możemy wziąć z tej historii dla siebie?

Zamiast pytać tylko, czy Marta i Damian są idealnie dobrani, można zadać sobie dużo ważniejsze pytania:

  • Czy ja umiem być sobą w relacji?
  • Czy nie mylę lęku z miłością?
  • Czy wybieram osoby, przy których czuję spokój, czy tylko silne pobudzenie?
  • Czy moje wyobrażenie bliskości pochodzi z domu rodzinnego?
  • Czy umiem mówić o swoich potrzebach bez ataku i bez wycofania?
  • Czy potrafię przyjąć miłość, która nie jest emocjonalnym rollercoasterem?
  • Czy jestem gotowy budować codzienność, a nie tylko przeżywać intensywność?

To są pytania, które mogą zmienić sposób patrzenia na relacje.

Bo bliskość nie jest nagrodą dla idealnych ludzi.

Bliskość jest przestrzenią, w której dwie osoby uczą się być prawdziwe.

Podsumowanie

Historia Marty i Damiana z „Love is Blind Polska” może być czymś więcej niż wątkiem z programu Netflixa.

Może być zaproszeniem do rozmowy o tym, co naprawdę buduje więź.

Nie perfekcyjny wizerunek.

Nie sama chemia.

Nie obietnica, że zawsze będzie łatwo.

Bliskość buduje się przez autentyczność, wspólny język, podobne wartości, gotowość do rozmowy o lęku, odwagę zobaczenia własnych schematów i decyzję, żeby nie uciekać przy pierwszym trudnym momencie.

To właśnie tam zaczyna się zdrowa relacja.

Nie wtedy, gdy druga osoba spełnia wszystkie nasze fantazje.

Tylko wtedy, gdy przy drugiej osobie możemy powoli przestawać udawać.

Jeżeli czujesz, że w relacjach powtarzasz stare schematy, boisz się bliskości albo mylisz napięcie z miłością, warto się temu spokojnie przyjrzeć.

Umów konsultację w ESC

Historia Marty i Damiana z „Love is Blind Polska” jako studium przypadku bliskości. Radosław Helwich analizuje, dlaczego relacja ma szansę, gdy opiera się na autentyczności, wspólnych celach i odwadze bycia sobą
Diagnoza nozologiczna uzależnienia ESC ośrodek leczenie e-uzależnień Warszawa Żoliborz psycholog, psychotraumatolog, psychoterapeuta, psychoterapia
Escape terapia uzależnień
Terapia grupowa Escape

Zobacz pozostałe:

Kobieta otrzymuje wsparcie i uścisk w grupie terapeutycznej. To symbol nadziei i postępu i determinacja.

Determinacja pacjenta – iluzja czy początek terapii?

Zdarza się, że ktoś przychodzi na terapię z autentyczną rozpaczą. Jest gotów „zrobić naprawdę wszystko”. Kiedy jednak padają konkretne pytania, gdy zaczynamy mówić o zmianach – o odstawieniu używek, ograniczeniu ekranów, skonfrontowaniu się z przeszłością – pojawia się opór.

Czytaj więcej

Trauma a e-uzależnienie

Traumy może doświadczyć osoba, która zetknęła się ze śmiercią, groźbą śmierci, różnymi zagrożeniami obrażeń ciała lub wystąpieniem takiego obrażenia, doświadczyła nadużycia seksualnego lub była zagrożona takim nadużyciem.

Czytaj więcej
Detoks od teelfonu. Przerwa od social mediów. Pomoc w uzależnieniu od telefonu w ESC Ośrodku Terapii E-uzależnień

Detoks od social mediów

Ile czasu poświęcasz na korzystanie z social mediów?
Czy mogą pojawić się z tego tytułu jakieś przykre konsekwencje dla naszego zdrowia psychicznego? Najnowsze badania na ten temat.

Czytaj więcej
Depresja a e-uzależnienia wskazówki ESC ośrodek terapii e-uzależnień

Depresja i e-uzależnienia

Od czasu pandemii wiele osób spędza większość swojej aktywności przed ekranami urządzeń elektronicznych, co zmienia dotychczasowy charakter aktywności. Czy taki tryb życia możemy nazwać już e-uzależnieniem?

Czytaj więcej

Zobacz wszystkie
wpisy na blogu