Chatbot zamiast terapeuty? Kalifornia stawia granicę. A my dopiero zaczynamy rozumieć, gdzie ona przebiega

Osoba w kryzysie emocjonalnym rozmawiająca z chatbotem AI przez telefon

Autor: Radosław Helwich – terapeuta e-uzależnień, założyciel ESC Ośrodka Terapii E-uzależnień.

Jest druga w nocy. Nie możesz zasnąć. Pokłóciłeś się z partnerką. Od dwóch godzin prowadzisz w głowie rozmowę, która w rzeczywistości dawno się skończyła. Nie chcesz dzwonić do przyjaciela, bo jest późno. Do terapeuty masz wizytę dopiero za kilka dni.

Wyciągasz telefon.

„Nie wiem, co się ze mną dzieje. Czuję, że wszystko się rozpada”.

Odpowiedź pojawia się niemal natychmiast.

Jest spokojna. Empatyczna. Nikt ci nie przerywa. Nikt się nie niecierpliwi. Nikt nie mówi, że przesadzasz. Możesz napisać pięć zdań albo pięć stron. Możesz przyznać się do czegoś, czego od lat wstydziłeś się powiedzieć drugiemu człowiekowi.

A po drugiej stronie zawsze ktoś jest.

Tylko że… nie ma tam nikogo.

I właśnie tutaj zaczyna się jedno z najciekawszych pytań, z jakimi psychoterapia będzie musiała zmierzyć się w najbliższych latach:

czy człowiek może zbudować relację terapeutyczną z czymś, co coraz doskonalej potrafi naśladować relację, ale samo jej nie przeżywa?

AI w terapii? To już nie jest science fiction

Jeszcze kilka lat temu pytanie o terapię prowadzoną przez sztuczną inteligencję mogło brzmieć futurystycznie. Dziś psychologowie spotykają się z tym zjawiskiem w swoich gabinetach.

Według danych American Psychological Association z 2026 roku aż 77 procent psychologów uczestniczących w badaniu deklarowało, że ich pacjenci mówią o korzystaniu ze sztucznej inteligencji. Ponad jedna trzecia psychologów spotkała się z sytuacją, w której pacjenci traktowali AI jako dodatkowe źródło wsparcia w obszarze zdrowia psychicznego.

To oznacza, że pytanie nie brzmi już:

„Czy ludzie będą rozmawiać z AI o swoich problemach?”

Oni już to robią.

Pytanie brzmi raczej:

co się dzieje z człowiekiem, kiedy zaczyna przenosić część swojego życia emocjonalnego do relacji z algorytmem?

Więcej o możliwościach i ograniczeniach takiego wykorzystania sztucznej inteligencji pisaliśmy również w ESC w artykule „AI jako psychoterapeuta – pomoc czy nowe ryzyko uzależnienia?”.

Kalifornia mówi: tutaj potrzebujemy granicy

W Stanach Zjednoczonych problem przestał być wyłącznie przedmiotem dyskusji psychologów i badaczy.

Kalifornia przyjęła przepisy dotyczące tzw. companion chatbots, czyli chatbotów zdolnych do prowadzenia długotrwałych, przypominających ludzkie relacje interakcji z użytkownikiem.

To ważne rozróżnienie.

Nie chodzi o bota, który odpowiada na pytanie dotyczące faktury albo pomaga zarezerwować hotel. Chodzi o system, który może odpowiadać w sposób spersonalizowany, reagować językiem przypominającym emocjonalny kontakt i podtrzymywać relację w kolejnych interakcjach.

Kalifornijska ustawa SB 243 – Companion Chatbots została podpisana 13 października 2025 roku i weszła w życie 1 stycznia 2026 roku.

Ustawodawca uznał, że w przypadku takich systemów potrzebne są zabezpieczenia dotyczące między innymi przejrzystości relacji człowiek–AI oraz reagowania na treści związane z samookaleczeniami i samobójstwem.

Jeżeli użytkownik mógłby odnieść wrażenie, że rozmawia z człowiekiem, operator ma obowiązek jasno poinformować, że chatbot jest generowany przez sztuczną inteligencję i nie jest człowiekiem. W przypadku użytkowników, o których operator wie, że są nieletni, ustawa przewiduje dodatkowe zabezpieczenia, w tym przypomnienia podczas długotrwałych interakcji. Obowiązek corocznego raportowania dotyczącego między innymi procedur związanych z treściami samobójczymi zacznie natomiast obowiązywać 1 lipca 2027 roku.

To interesujący moment w historii technologii.

Państwo zaczyna regulować nie tylko co algorytm może zrobić, ale pośrednio również jaką relację może tworzyć z człowiekiem.

Dlaczego chatbot może być tak atrakcyjny?

Spróbujmy przez chwilę nie demonizować technologii.

Bo jej atrakcyjność jest bardzo łatwa do zrozumienia.

Chatbot jest dostępny o drugiej w nocy. Nie trzeba czekać tydzień na wizytę. Nie trzeba wychodzić z domu. Nie trzeba nawet patrzeć komuś w oczy.

Nie ma również tego krótkiego momentu ciszy, który czasami pojawia się w gabinecie, kiedy człowiek zastanawia się:

„Czy naprawdę mogę mu to powiedzieć?”

AI nie robi zdziwionej miny.

Nie marszczy brwi.

Nie odwraca wzroku.

Nie wydaje się rozczarowane.

Dla osoby przeżywającej wstyd, samotność, lęk albo poczucie odrzucenia może to być niezwykle atrakcyjne doświadczenie.

I właśnie dlatego warto przyjrzeć mu się uważniej.

Terapeuta ma jedną poważną wadę. Jest człowiekiem

Terapeuta czasami nie zrozumie.

Czasami zada niewłaściwe pytanie.

Może czegoś nie zauważyć. Może nie odpowiedzieć dokładnie tak, jak oczekiwał pacjent.

Jest też ograniczony czasem.

Sesja się kończy.

Terapeuta jedzie na urlop.

Ma innych pacjentów.

Nie odpowiada natychmiast.

Chatbot nie ma większości tych ograniczeń.

Jest cierpliwy niemal bez końca.

Można mu po raz dwudziesty opowiedzieć tę samą historię.

Można pytać:

„Czy na pewno dobrze zrobiłem?”

A potem:

„Ale naprawdę uważasz, że dobrze zrobiłem?”

A potem jeszcze raz, tylko trochę inaczej.

I tutaj pojawia się coś, co z perspektywy terapii e-uzależnień wydaje mi się szczególnie interesujące.

Co się stanie, jeżeli AI zacznie służyć nie do poznawania siebie, ale do nieustannego regulowania własnego napięcia?

„Powiedz mi jeszcze raz, że wszystko będzie dobrze”

Wyobraźmy sobie osobę z silnym lękiem.

Pojawia się trudna myśl.

Napięcie rośnie.

Człowiek otwiera chatbot i pyta:

„Czy to, co czuję, jest normalne?”

Otrzymuje uspokajającą odpowiedź.

Napięcie spada.

Po godzinie pojawia się kolejna myśl.

Znów chatbot.

Znów odpowiedź.

Znów chwilowa ulga.

Z punktu widzenia mechanizmów zachowania zaczyna powstawać interesująca pętla:

napięcie → chatbot → uspokojenie → chwilowa ulga → kolejne napięcie → chatbot.

Czy czegoś nam to nie przypomina?

W terapii e-uzależnień od lat obserwujemy podobny mechanizm w relacji człowieka ze smartfonem, mediami społecznościowymi, grami czy pornografią.

Nie chodzi o samo narzędzie.

Znacznie ciekawsze jest pytanie:

jaką funkcję zaczyna ono pełnić w życiu człowieka?

W badaniu APA z 2026 roku psychologowie opisywali również sytuacje, w których obserwowali u swoich pacjentów rozwijanie zależności od chatbota. To nie oznacza oczywiście, że każda częsta rozmowa z AI jest uzależnieniem. Pokazuje jednak, że sposób i funkcja korzystania z takiego narzędzia mogą mieć znaczenie.

Więcej o tym mechanizmie pisaliśmy na blogu ESC w artykule: „Relacja z AI: wsparcie czy uzależnienie emocjonalne?”.

Najbardziej niepokojące może być to, że chatbot jest bardzo miły

Dobra terapia nie polega na tym, że przez pięćdziesiąt minut ktoś się ze mną zgadza.

Czasami najważniejszym momentem terapii jest chwila, kiedy słyszę pytanie, którego wcale nie chciałem usłyszeć.

„Powiedziałeś, że wszyscy cię opuszczają. A czy widzisz coś, co ty robisz chwilę wcześniej?”

Albo:

„Od dziesięciu minut opowiadasz mi o swojej żonie. A ja zapytałem, co ty czujesz”.

Dobry terapeuta nie jest od potwierdzania każdej narracji pacjenta.

Jest również od bezpiecznego zatrzymywania się przy sprzecznościach.

Tymczasem modele językowe mają pewną cechę, która w zwykłej rozmowie może być przyjemna, ale w kontekście zdrowia psychicznego wymaga szczególnej ostrożności.

Potrafią być bardzo zgodne z użytkownikiem.

W materiałach American Psychological Association dotyczących relacji z chatbotami zwraca się uwagę na zjawisko określane jako sycophancy – tendencję systemów AI do nadmiernego potwierdzania perspektywy użytkownika i tworzenia pętli walidacji.

Wyobraźmy sobie teraz osobę, która nie szuka prawdy o swojej sytuacji.

Szuka potwierdzenia.

I może pytać tak długo, aż je otrzyma.

Terapeuta czasami zauważa to, czego pacjent nie powiedział

W gabinecie interesująca bywa nie tylko treść wypowiedzi.

Czasem ważniejsze jest to, że człowiek nagle spuszcza wzrok.

Że zaczyna żartować dokładnie wtedy, kiedy rozmowa zbliża się do bólu.

Że mówi o czymś dramatycznym bez żadnej emocji.

Że przez pięć minut opowiada o partnerce, chociaż pytanie dotyczyło jego własnego lęku.

Że mówi:

„Mnie to już w ogóle nie rusza”.

A jego zaciśnięte dłonie opowiadają zupełnie inną historię.

Czasami terapeuta pamięta również, że trzy miesiące wcześniej człowiek powiedział coś zupełnie przeciwnego.

Nie po to, żeby go na tym złapać.

Raczej po to, żeby wspólnie zatrzymać się przy różnicy.

„Co wydarzyło się pomiędzy tamtym zdaniem a dzisiejszym?”

I czasami właśnie od tego pytania zaczyna się coś naprawdę ważnego.

American Psychological Association wskazuje zresztą na znaczenie sygnałów werbalnych i niewerbalnych — między innymi mowy ciała, tonu głosu, jego rytmu i mimiki — których profesjonalista może używać podczas oceny sytuacji, a których system oparty na samej rozmowie tekstowej nie ma do dyspozycji.

Jest jeszcze coś, czego nie da się pobrać w kolejnej aktualizacji

Relacja.

W psychoterapii nie chodzi wyłącznie o właściwie sformułowane zdania.

Spotykają się dwie osoby.

Pacjent może poczuć złość na terapeutę. Może się rozczarować. Może się wstydzić. Może przez kilka miesięcy sprawdzać, czy terapeuta rzeczywiście go nie odrzuci.

A potem któregoś dnia powiedzieć drugiemu człowiekowi coś, czego nie powiedział nikomu przez dwadzieścia lat.

I zobaczyć, że ten człowiek nadal siedzi naprzeciwko niego.

Nie uciekł.

Nie wyśmiał.

Nie odrzucił.

Nie przestał go szanować.

Dla części osób właśnie takie doświadczenie staje się jednym z ważnych elementów procesu zdrowienia.

Chatbot może napisać:

„Rozumiem, że to musiało być dla ciebie bardzo trudne”.

Tylko czy wygenerowanie empatycznej odpowiedzi i przeżywanie spotkania z drugim człowiekiem oznaczają to samo?

Paradoks: czasami chatbot może wydawać się bardziej empatyczny od człowieka

I tutaj sprawa staje się jeszcze ciekawsza.

Bo nie chciałbym sprowadzać tej rozmowy do prostego stwierdzenia: człowiek dobry, maszyna zła.

To byłoby zbyt łatwe.

Chatbot może czasami odpowiedzieć spokojniej niż zmęczony człowiek.

Może pomóc uporządkować chaos.

Może zaproponować inne spojrzenie.

Może pomóc przygotować się do trudnej rozmowy.

Może pomóc nazwać emocje.

Może przypomnieć ćwiczenie poznane wcześniej podczas terapii.

Może być dostępny wtedy, kiedy terapeuta nie jest.

Dlatego bardziej interesuje mnie inne rozróżnienie:

AI jako narzędzie wspierające terapię czy AI zamiast terapii?

To dwie zupełnie różne rzeczy.

American Psychological Association w swoim zaleceniu dotyczącym generatywnych chatbotów i aplikacji wellness wskazuje, że systemy takie nie powinny zastępować wykwalifikowanego specjalisty zdrowia psychicznego, choć mogą w określonych sytuacjach pełnić funkcję narzędzia wspierającego istniejącą relację terapeutyczną.

Siedem rzeczy, w których AI może pomagać

W dobrze określonych granicach sztuczna inteligencja może stać się interesującym narzędziem wspierającym proces zdrowienia.

Może:

  1. pomóc uporządkować notatki po sesji,
  2. pomóc nazwać emocje,
  3. przypomnieć pytania do autorefleksji,
  4. pomóc przygotować dziennik uczuć,
  5. wyjaśnić prostym językiem pojęcie psychologiczne,
  6. pomóc przygotować pytania na kolejną sesję,
  7. wspierać wykonywanie pomiędzy spotkaniami ćwiczeń wcześniej omówionych z terapeutą.

W takim modelu AI nie przejmuje procesu.

Pomaga człowiekowi wrócić z czymś do relacji terapeutycznej.

I to jest dla mnie niezwykle ważne rozróżnienie.

Jest też siedem rzeczy, których nie oddawałbym chatbotowi

Nie oddawałbym mu:

  1. diagnozy,
  2. oceny ryzyka,
  3. decyzji dotyczących leczenia,
  4. interpretowania poważnego kryzysu psychicznego,
  5. podejmowania decyzji dotyczących leków,
  6. zastępowania profesjonalnej pomocy w sytuacji zagrożenia życia,
  7. całego swojego świata relacyjnego.

Bo nawet najbardziej zaawansowany chatbot pozostaje narzędziem.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy przestaje nim być w doświadczeniu użytkownika.

Jeżeli chcesz szerzej przeczytać o sytuacjach, w których korzystanie z chatbotów zaczyna nabierać cech problemowego zachowania, zobacz również: „Uzależnienie od ChatGPT i chatbotów AI. Nowe badania alarmują!”.

A co z dziećmi i nastolatkami?

Tutaj moje pytania stają się jeszcze poważniejsze.

Dorosły człowiek może wiedzieć, że rozmawia z modelem językowym, a mimo tego po kilkudziesięciu minutach zacząć reagować na niego tak, jakby po drugiej stronie znajdował się ktoś.

Co zatem dzieje się z trzynastolatkiem?

Albo piętnastolatką przeżywającą pierwsze odrzucenie?

Federal Trade Commission rozpoczęła w 2025 roku dochodzenie dotyczące chatbotów AI działających jako cyfrowi towarzysze. FTC zwróciła się do siedmiu firm między innymi o informacje dotyczące tego, jak mierzą i testują bezpieczeństwo chatbotów, jak ograniczają ich możliwy negatywny wpływ na dzieci i nastolatków oraz jak informują użytkowników i rodziców o ryzyku.

To dla nas w ESC szczególnie interesujący obszar.

Przez lata pytaliśmy:

„Co TikTok robi z uwagą dziecka?”

Za chwilę możemy zacząć zadawać inne pytanie:

„Co chatbot robi z jego potrzebą więzi?”

Bo media społecznościowe walczyły przede wszystkim o naszą uwagę.

AI może wejść znacznie głębiej.

W samotność.

W potrzebę akceptacji.

W potrzebę bycia zauważonym.

W seksualność.

W poczucie własnej wartości.

W pierwsze kryzysy.

W pytania, których nastolatek nie chce zadać rodzicom.

I dlatego prawdopodobnie dopiero zaczynamy rozumieć skalę tego zjawiska.

Jest jeszcze kwestia, o której rzadko myślimy podczas emocjonalnej rozmowy

Dane.

W gabinecie terapeutycznym istnieją zasady poufności i odpowiedzialności zawodowej.

A kiedy o drugiej w nocy opowiadamy chatbotowi o zdradzie, seksualności, traumie, uzależnieniu, problemach małżeńskich czy konflikcie z dzieckiem?

Gdzie trafiają te informacje?

Jak długo są przechowywane?

Do czego mogą być wykorzystane?

Odpowiedź zależy od konkretnej usługi, jej ustawień i polityki prywatności. Dlatego przed przekazywaniem chatbotowi szczególnie wrażliwych informacji warto sprawdzić zasady dotyczące przechowywania i wykorzystywania danych oraz unikać podawania informacji, których nie chcielibyśmy udostępnić dostawcy danego systemu.

To kolejny paradoks.

Im bardziej chatbot wydaje się bezpiecznym powiernikiem, tym więcej jesteśmy gotowi mu powiedzieć.

Być może pytamy o niewłaściwą rzecz

Możemy oczywiście zastanawiać się:

„Czy AI zastąpi terapeutów?”

Nie sądzę jednak, żeby to było dziś najciekawsze pytanie.

Znacznie bardziej interesuje mnie:

dlaczego tak łatwo zaczęliśmy opowiadać maszynom rzeczy, których nie potrafimy powiedzieć drugiemu człowiekowi?

Może problem nie dotyczy wyłącznie sztucznej inteligencji.

Może mówi również coś o naszej samotności.

O lęku przed oceną.

O wstydzie.

O braku dostępności pomocy.

O potrzebie natychmiastowej ulgi.

O świecie, w którym potrafimy być połączeni z setkami ludzi, a jednocześnie nie mamy czasem jednej osoby, do której możemy zadzwonić o drugiej w nocy i powiedzieć:

„Słuchaj, jest mi dzisiaj naprawdę trudno”.

AI może być lustrem, ale lustro nie jest relacją

Nie chciałbym walczyć ze sztuczną inteligencją.

Sam widzę ogromny potencjał wykorzystania jej jako narzędzia wspierającego psychoedukację, autorefleksję i pracę pomiędzy sesjami.

Być może za kilka lat terapeuta i pacjent będą wspólnie analizować informacje zebrane przez takie systemy.

Być może AI pomoże zauważać powtarzające się schematy, monitorować zachowania albo przygotowywać materiał do pracy terapeutycznej.

To może być fascynujące.

Pod jednym warunkiem.

Technologia pozostanie narzędziem w procesie terapeutycznym, a nie zamiennikiem procesu terapeutycznego.

Bo terapia nie polega wyłącznie na znalezieniu właściwej odpowiedzi.

Czasami polega na tym, że drugi człowiek siedzi naprzeciwko mnie, kiedy ja sam nie potrafię jeszcze usiedzieć ze sobą.

Na koniec zostawiłbym jedno pytanie

Być może największym zagrożeniem nie jest wcale to, że sztuczna inteligencja nauczy się rozmawiać jak człowiek.

Ona prawdopodobnie będzie robiła to coraz lepiej.

Może ważniejsze jest coś innego.

Czy my, mając coraz więcej możliwości komunikowania się, nie tracimy powoli odwagi do prawdziwego spotkania z drugim człowiekiem?

A jeśli któregoś dnia odkryję, że łatwiej powiedzieć mi „boję się”, „jestem samotny”, „nie radzę sobie” albo „potrzebuję cię” maszynie niż człowiekowi…

to być może właśnie wtedy warto nie pytać:

„Co jest nie tak ze sztuczną inteligencją?”

Tylko:

„Co wydarzyło się w moich relacjach, że bezpieczniej czuję się przed ekranem niż przed drugim człowiekiem?”

I być może właśnie od tego pytania może zacząć się naprawdę interesująca rozmowa.

Źródła i materiały

Jeśli rozmowy z AI zaczynają zastępować relacje

Samo korzystanie z chatbota nie oznacza uzależnienia. Jeśli jednak zauważasz, że rozmowy z AI zaczynają zastępować kontakty z ludźmi, stają się głównym sposobem regulowania napięcia albo trudno Ci ograniczyć korzystanie z nich, możesz porozmawiać ze specjalistą.

Poznaj ofertę ESC – Ośrodka Terapii E-Uzależnień lub umów konsultację.

Najczęstsze pytania o chatboty AI i terapię

Czy chatbot AI może zastąpić terapeutę?

Nie. Chatbot może wspierać psychoedukację, autorefleksję lub pracę pomiędzy sesjami, ale nie zastępuje profesjonalnej diagnozy, oceny ryzyka, leczenia ani relacji terapeutycznej.

Czy można uzależnić się od rozmów z AI?

Sama częstotliwość korzystania z AI nie oznacza uzależnienia. Niepokojące może być jednak używanie chatbota jako podstawowego sposobu regulowania napięcia, poszukiwania zapewnień lub zastępowania kontaktów z innymi ludźmi.

Czy AI może pomagać pomiędzy sesjami terapii?

Może być pomocnym narzędziem do porządkowania notatek, nazywania emocji, przygotowania pytań na kolejną sesję czy wykonywania ćwiczeń wcześniej omówionych z terapeutą.

Diagnoza nozologiczna uzależnienia ESC ośrodek leczenie e-uzależnień Warszawa Żoliborz psycholog, psychotraumatolog, psychoterapeuta, psychoterapia
Escape terapia uzależnień
Terapia grupowa Escape

Zobacz pozostałe:

Kobieta otrzymuje wsparcie i uścisk w grupie terapeutycznej. To symbol nadziei i postępu i determinacja.

Determinacja pacjenta – iluzja czy początek terapii?

Zdarza się, że ktoś przychodzi na terapię z autentyczną rozpaczą. Jest gotów „zrobić naprawdę wszystko”. Kiedy jednak padają konkretne pytania, gdy zaczynamy mówić o zmianach – o odstawieniu używek, ograniczeniu ekranów, skonfrontowaniu się z przeszłością – pojawia się opór.

Czytaj więcej

Trauma a e-uzależnienie

Traumy może doświadczyć osoba, która zetknęła się ze śmiercią, groźbą śmierci, różnymi zagrożeniami obrażeń ciała lub wystąpieniem takiego obrażenia, doświadczyła nadużycia seksualnego lub była zagrożona takim nadużyciem.

Czytaj więcej
Detoks od teelfonu. Przerwa od social mediów. Pomoc w uzależnieniu od telefonu w ESC Ośrodku Terapii E-uzależnień

Detoks od social mediów

Ile czasu poświęcasz na korzystanie z social mediów?
Czy mogą pojawić się z tego tytułu jakieś przykre konsekwencje dla naszego zdrowia psychicznego? Najnowsze badania na ten temat.

Czytaj więcej
Depresja a e-uzależnienia wskazówki ESC ośrodek terapii e-uzależnień

Depresja i e-uzależnienia

Od czasu pandemii wiele osób spędza większość swojej aktywności przed ekranami urządzeń elektronicznych, co zmienia dotychczasowy charakter aktywności. Czy taki tryb życia możemy nazwać już e-uzależnieniem?

Czytaj więcej

Zobacz wszystkie
wpisy na blogu