Autor: Paweł Panas – specjalista e-uzależnień i cyberbezpieczeństwa, psychotraumatolog.
Z telefonu rodzica korzysta 27,9% dzieci w wieku 0–3 lata, a wśród przedszkolaków odsetek ten sięga 47,1%. W klasach I–III niemal trzy czwarte dzieci samodzielnie korzysta już z internetu. Najnowszy raport „Bezradni w sieci?” pokazuje jednak znacznie więcej niż skalę obecności ekranów w dzieciństwie. Zwraca uwagę na cyfrowe nawyki dorosłych, słabnącą częstotliwość rozmów z nastolatkami i poczucie bezradności wobec technologii.
Telefon podany dziecku podczas podróży. Bajka włączona przy posiłku. Kilka minut z ekranem, żeby rodzic mógł spokojnie załatwić swoje sprawy. Takie sytuacje nie muszą świadczyć o problemie wychowawczym. Pokazują jednak, jak łatwo urządzenie mobilne może znaleźć stałe miejsce w codzienności rodziny.
Raport „Bezradni w sieci? Raport o tym, jak polscy rodzice (nie)radzą sobie z cyfrowym wychowaniem” pozwala przyjrzeć się temu zjawisku z perspektywy dorosłych. Badanie przeprowadziła agencja Fast Solutions przy wsparciu merytorycznym KidsAlert, wśród 1131 rodziców i opiekunów dzieci w wieku od 0 do 18 lat.
Zebrane odpowiedzi pokazują, że wyzwania cyfrowego wychowania zaczynają się znacznie wcześniej niż w momencie zakupu pierwszego smartfona. Dotyczą tego, jak dzieci poznają internet, w jaki sposób uczą się samodzielności i czy mogą liczyć na zainteresowanie dorosłych swoim życiem online.
Smartfon przed trzecimi urodzinami
Według deklaracji uczestników badania ze smartfona rodzica lub opiekuna regularnie korzysta 27,9% dzieci w wieku 0–3 lata. W grupie 4–6 lat odsetek ten wynosi już 47,1%.
Jeszcze bardziej zastanawiające są odpowiedzi dotyczące posiadania własnego urządzenia. Wśród dzieci do trzeciego roku życia własny smartfon ma, według badanych rodziców, 8,5%. W grupie przedszkolnej jest to 19,4%, a wśród dzieci w wieku 7–9 lat – 52%.
To dane wymagające uwagi, choć nie uprawniają do prostego wniosku, że co czwarte małe dziecko jest uzależnione od telefonu. Raport nie badał występowania uzależnień ani nie oceniał indywidualnych trudności rozwojowych.
Autorzy zwracają natomiast uwagę, że urządzenie mobilne bywa wykorzystywane do zajmowania uwagi i uspokajania najmłodszych. Sam raport nie przedstawia jednak osobnego odsetka rodziców, którzy używają telefonu konkretnie w tym celu.
Z psychologicznego punktu widzenia istotne jest to, jaką funkcję ekran zaczyna pełnić w życiu dziecka.
Dziecko dopiero rozwija umiejętność radzenia sobie z frustracją, oczekiwaniem i nieprzyjemnymi emocjami. Potrzebuje obecności dorosłego, zabawy, ruchu, kontaktu z otoczeniem i okazji do samodzielnego odkrywania świata. Warto więc przyglądać się sytuacjom, w których telefon staje się najłatwiej dostępną odpowiedzią na nudę, płacz czy zniecierpliwienie.
Nie oznacza to, że pojedyncze włączenie bajki podczas trudnego dnia wyrządza dziecku szkodę. Znaczenie ma szerszy kontekst: częstotliwość, rodzaj treści, sposób korzystania oraz to, jakie inne doświadczenia są dostępne dziecku.
Badanie KidsAlert nie pozwala określić, jakie konsekwencje rozwojowe ponoszą dzieci opisane przez rodziców. Pokazuje natomiast, jak wcześnie kontakt ze smartfonem pojawia się w deklaracjach rodzin.
Samodzielność w internecie wyprzedza szkolne doświadczenia
Jednym z najbardziej znaczących wyników raportu jest tempo, w jakim rośnie deklarowana samodzielność korzystania z internetu.
Wśród dzieci w wieku 0–3 lata samodzielny kontakt z siecią wskazało 9,1% badanych opiekunów. W grupie 4–6 lat było to już 35,5%. W przypadku dzieci w wieku 7–9 lat odsetek wzrasta do 73,3%, a wśród 10–13-latków osiąga 87,9%.
W najstarszej grupie, obejmującej młodzież w wieku 14–18 lat, samodzielnie korzysta z internetu 97,6% dzieci opisywanych przez rodziców.
Wyniki nie oznaczają, że nastolatek powinien stale korzystać z sieci pod bezpośrednim nadzorem. W okresie dorastania wzrost autonomii jest naturalnym elementem rozwoju. Młody człowiek potrzebuje również prywatności i możliwości podejmowania własnych decyzji.
Warto jednak odróżnić samodzielne korzystanie z urządzenia od umiejętności bezpiecznego poruszania się w środowisku cyfrowym.
Dziecko może sprawnie obsługiwać aplikacje, wyszukiwać filmy i prowadzić rozmowy w komunikatorach, a jednocześnie nie rozumieć wszystkich mechanizmów wpływających na to, jakie informacje do niego docierają. Sama biegłość techniczna nie jest równoznaczna z dojrzałością emocjonalną ani umiejętnością rozpoznawania ryzyka.
Dlatego przygotowanie do cyfrowej samodzielności powinno zaczynać się wcześniej niż przekazanie dziecku pełnej kontroli nad urządzeniem. Znajomość aplikacji jest pomocna, ale równie ważne jest to, czy dziecko wie, do kogo może zwrócić się w razie niepokojącego kontaktu, przykrej wiadomości lub natrafienia na nieodpowiednie treści.
Więcej praktycznych wskazówek dotyczących korzystania z urządzeń cyfrowych przedstawiamy w artykule Jak bezpiecznie korzystać z nowych technologii
Od filmów do mediów społecznościowych
Raport pokazuje również zmianę charakteru aktywności internetowej wraz z wiekiem.
W grupie dzieci 4–6-letnich korzystanie z serwisów wideo, takich jak YouTube czy TikTok, wskazało 64,5% badanych rodziców. Gry online pojawiły się w odpowiedziach 46,5%, a aplikacje i treści edukacyjne – 32,9%.
U starszych dzieci rośnie znaczenie komunikacji z innymi użytkownikami. W grupie 10–13 lat z komunikatorów korzysta, według rodziców, 58,1% dzieci, a z mediów społecznościowych 50,7%.
Te wyniki mają znaczenie wychowawcze. O ile u młodszych dzieci rodzice mogą koncentrować się głównie na doborze materiałów wideo, o tyle później coraz ważniejsze stają się relacje rówieśnicze, prywatność, presja społeczna i kontakty z nieznajomymi.
Nie wystarczy wówczas znać nazwę aplikacji, z której korzysta dziecko. Potrzebne jest zainteresowanie tym, jakie doświadczenia zdobywa za jej pośrednictwem.
Ile czasu dzieci spędzają w internecie?
W starszych grupach wiekowych znaczna część deklarowanego czasu wolnego przypada na aktywność online.
W grupie 10–13 lat 43,8% rodziców wskazało, że ich dziecko spędza w internecie nie mniej niż trzy godziny dziennie od poniedziałku do piątki. W weekend odsetek ten wzrasta do 62,1%.
Wśród młodzieży w wieku 14–18 lat co najmniej pięć godzin dziennie korzystania z internetu zadeklarowano w przypadku 24% dzieci w dni powszednie oraz 38,9% w weekendy.
Ważne jest jednak prawidłowe odczytywanie tych liczb. W raporcie dla poszczególnych grup wiekowych przyjęto różne progi czasowe, dopasowane arbitralnie do wieku. Nie należy więc porównywać ich tak, jakby dotyczyły identycznego wskaźnika.
Sam czas online również niewiele mówi o kondycji psychicznej konkretnego dziecka. Kilka godzin może obejmować naukę, kontakt z przyjaciółmi, oglądanie filmów, granie czy rozwijanie zainteresowań.
W ocenie problemowego korzystania z technologii istotne są także funkcja danego zachowania, możliwość jego kontrolowania oraz konsekwencje dla codziennego życia.
Wynik dotyczący pięciu godzin w internecie nie jest diagnozą uzależnienia. Raport KidsAlert nie daje podstaw do oszacowania, ile badanych dzieci doświadcza problemowego korzystania z sieci.
Temat różnicy między czasem ekranowym a problemowym korzystaniem z telefonu poruszamy również w materiale SCREENTIME a uzależnienie od smartfonu
Rodzice kontrolują aplikacje, ale rzadziej rozmawiają z nastolatkami
Jednym z najważniejszych pytań dotyczących cyfrowego wychowania jest to, co dzieje się z zaangażowaniem dorosłych w miarę dorastania dziecka.
W grupie 10–13 lat 76,8% badanych rodziców deklarowało stosowanie filtrów, blokad lub ustawień kontroli rodzicielskiej. Sprawdzanie historii przeglądarki bądź aktywności internetowej wskazało 82%, a wymóg uzyskania zgody na nową aplikację lub usługę – 88,2%.
W przypadku nastolatków w wieku 14–18 lat deklarowane stosowanie tych rozwiązań było rzadsze. Filtry wykorzystywało 57% opiekunów, aktywność internetową sprawdzało 64,1%, a zgody na nowe aplikacje wymagało 67,4%.
Samo ograniczanie nadzoru wraz z wiekiem nie musi świadczyć o zaniedbaniu. Starsze dziecko powinno stopniowo zyskiwać samodzielność.
Znacznie bardziej zastanawiające jest zestawienie tych wyników z odpowiedziami dotyczącymi rozmów.
Wśród rodziców dzieci w wieku 10–13 lat 51,1% deklarowało, że często lub zawsze rozmawia z dzieckiem o tym, co ciekawego zobaczyło w internecie. W grupie 14–18 lat odsetek ten wynosił 33,8%.
Ponadto 57,6% rodziców najstarszych nastolatków przyznawało, że takie rozmowy odbywają się rzadko lub czasami, a 8% nie podejmuje ich nigdy.
Należy zaznaczyć, że pytanie dotyczyło konkretnego rodzaju rozmowy – o ciekawych treściach znalezionych w sieci. Nie badano w ten sposób całej komunikacji rodzica z dzieckiem ani wszystkich rozmów o jego bezpieczeństwie.
Mimo tego zastrzeżenia dane są istotne. Pokazują, że w badanej grupie regularne zainteresowanie tym, co dziecko ogląda w internecie, nie jest powszechną praktyką.
Z perspektywy wsparcia psychologicznego ważna jest jakość takiego kontaktu. Rozmowa nie powinna pojawiać się dopiero wtedy, gdy rodzic odkryje coś niepokojącego w telefonie dziecka.
Zainteresowanie cyfrowym życiem nastolatka może wyrażać się w zwyczajnych pytaniach o gry, oglądane materiały, twórców internetowych czy znajomych. Taki kontakt daje okazję do rozmowy także o trudniejszych doświadczeniach, bez sprowadzania całej aktywności online do zagrożeń i zakazów.
Kiedy rodzic patrzy w telefon, dziecko czeka na uwagę
Raport zwraca uwagę na zjawisko określane jako parental phubbing, czyli ignorowanie dziecka z powodu zaabsorbowania własnym telefonem.
Wśród badanych rodziców dzieci w wieku 7–9 lat 15,8% przyznało, że często lub zawsze ignoruje prośby dziecka o uwagę, ponieważ jest pochłonięte smartfonem. Kolejne 52,5% deklarowało, że zdarza im się to rzadko lub czasami.
Łącznie oznacza to, że 68,3% rodziców w tej grupie wiekowej rozpoznaje u siebie takie zachowanie przynajmniej sporadycznie.
Zjawisko występowało również w pozostałych grupach wiekowych. Częste lub stałe ignorowanie próśb dziecka deklarowało od 7,7% do 15,8% ankietowanych rodziców, zależnie od wieku wychowanka.
To szczególnie ważny fragment raportu, ponieważ kieruje uwagę na zachowania dorosłych.
Rodzic może troszczyć się o czas ekranowy dziecka, a jednocześnie samemu mieć trudność z odłożeniem telefonu. Nie musi to oznaczać braku zainteresowania rodziną. Urządzenia służą dziś również pracy, organizowaniu codzienności i utrzymywaniu kontaktów. Mogą jednak odciągać uwagę w momentach, gdy dziecko próbuje nawiązać relację.
Powtarzające się sytuacje, w których prośby o uwagę pozostają bez odpowiedzi, są ważnym obszarem do refleksji nad jakością rodzinnego kontaktu. Nie można jednak na podstawie tego badania określić, czy i w jakim stopniu wpłynęły one na więź, emocje lub rozwój konkretnych dzieci.
Zebrane dane skłaniają raczej do przyjrzenia się codziennym nawykom: co dzieje się przy wspólnym posiłku, podczas rozmowy, zabawy lub po powrocie do domu? Czy telefon można wtedy odłożyć bez ciągłego sprawdzania powiadomień?
Wychowanie cyfrowe dotyczy również tego, czego dzieci uczą się, obserwując dorosłych.
Rodzice obawiają się o prywatność dzieci. Mimo to publikują ich zdjęcia
Ważna część raportu dotyczy tzw. sharentingu, czyli publikowania przez rodziców informacji, zdjęć i nagrań związanych z dziećmi.
W zależności od grupy wiekowej od 29% do 36,8% badanych rodziców zadeklarowało, że opublikowało zdjęcie lub nagranie swojego dziecka w ciągu 30 dni poprzedzających badanie.
Jednocześnie od 49,6% do 57,6% respondentów nie ufało firmom technologicznym w kwestii należytej ochrony prywatności dzieci.
W całej próbie 18,2% rodziców łączyło brak zaufania do firm technologicznych z przekonaniem, że publikowanie zdjęć dziecka jest bezpieczne, jeśli profil pozostaje prywatny.
Raport pokazuje zatem rozbieżność między deklarowanymi obawami a przekonaniami dotyczącymi własnych praktyk internetowych.
Prywatne ustawienia profilu mogą ograniczać widoczność publikacji, ale nie zapewniają pełnej kontroli nad jej dalszym rozpowszechnianiem. Zdjęcie może zostać zapisane, skopiowane lub przesłane dalej przez osobę, która uzyskała do niego dostęp.
Warto pamiętać również o perspektywie dziecka. Publikacja, która dla rodzica jest miłą pamiątką, w przyszłości może być oceniana przez dorastającą osobę zupełnie inaczej. Dotyczy to szczególnie materiałów pokazujących intymne, trudne lub zawstydzające momenty.
Sztuczna inteligencja budzi kolejne obawy
Od 53,5% do 59,4% badanych rodziców, zależnie od grupy wiekowej dziecka, obawiało się, że jego wizerunek może zostać zmanipulowany przy użyciu sztucznej inteligencji.
To istotny sygnał dotyczący świadomości nowych zagrożeń, ale wyniku nie należy mylić z rzeczywistą skalą takich przestępstw lub nadużyć. Ankieta mierzyła obawy rodziców, nie liczbę przypadków wykorzystania zdjęć dzieci przez AI.
Rozwój narzędzi służących do generowania i modyfikowania obrazów dodatkowo uzasadnia ostrożność przy udostępnianiu wizerunku najmłodszych. Rodzice powinni zastanawiać się nie tylko nad tym, kto obecnie zobaczy publikację, ale również nad możliwością utraty kontroli nad materiałem.
Wysoka samoocena kompetencji i jednoczesna bezradność
Z odpowiedzi badanych wyłania się interesujący obraz dorosłych, którzy w większości dobrze oceniają swoje umiejętności cyfrowe, a mimo to często czują się przytłoczeni tempem zmian.
W zależności od wieku dziecka i badanej umiejętności od 61,3% do 79,4% respondentów pozytywnie oceniało swoje kompetencje. Pytano między innymi o sprawdzanie wiarygodności informacji, rozpoznawanie manipulacji, zmianę ustawień prywatności oraz ograniczanie dostępu do nieodpowiednich treści.
Jednocześnie 43,8% rodziców dzieci w wieku 10–13 lat zgodziło się ze stwierdzeniem, że czuje się bezradne wobec szybkości zmian w technologiach, z których korzysta dziecko.
W grupie rodziców młodzieży w wieku 14–18 lat odsetek ten wynosił 41,8%.
Nie należy traktować tych odpowiedzi jako obiektywnego testu kompetencji cyfrowych. W badaniu sprawdzano samoocenę umiejętności i subiektywne poczucie bezradności.
Można jednak dostrzec ważną różnicę między znajomością technicznych funkcji urządzenia a umiejętnością podejmowania decyzji wychowawczych.
Rodzic może potrafić zainstalować blokadę i zmienić ustawienia prywatności, ale nadal nie wiedzieć, jak reagować na konflikty wokół telefonu, presję rówieśniczą czy korzystanie z aplikacji, których sam nie zna.
W takich sytuacjach znajomość wszystkich nowości technologicznych nie jest warunkiem dobrego wspierania dziecka. Potrzebne są także zainteresowanie jego doświadczeniami, konsekwentne granice oraz gotowość do wspólnego poszukiwania rozwiązań.
Rodzice chcą zakazów. Czy same regulacje wystarczą?
Badanie objęło również opinie na temat ograniczeń w korzystaniu z technologii przez dzieci.
Od 63,6% do 74,8% respondentów pozytywnie oceniało pomysł wprowadzenia zakazu korzystania ze smartfonów przez uczniów na terenie szkoły.
Z kolei od 63,2% do 71% popierało prawne ograniczenie dostępu do mediów społecznościowych dla dzieci, które nie ukończyły 15 lat.
Tak wysokie poparcie pokazuje, że znaczna część badanych rodziców oczekuje wyraźnych zasad obowiązujących poza domem.
Nie wiemy natomiast, jakie motywy stoją za decyzjami poszczególnych respondentów. Mogą one wynikać z troski o bezpieczeństwo, własnych trudności wychowawczych lub przekonania o potrzebie większej odpowiedzialności platform cyfrowych.
Raport nie badał również skuteczności zakazów. Nie można więc na jego podstawie stwierdzić, że wprowadzenie określonych regulacji poprawi zdrowie psychiczne dzieci, zmniejszy ryzyko problemowego korzystania z internetu lub przełoży się na lepsze wyniki szkolne.
Ważne jest natomiast rozróżnienie odpowiedzialności rodziny, szkoły, firm technologicznych i państwa. Dziecko korzysta z usług, których zasad działania i mechanizmów rekomendacji nie projektują jego rodzice. Dlatego bezpieczeństwo cyfrowe nie może być wyłącznie prywatnym obowiązkiem opiekunów.
Równocześnie żadne rozwiązanie systemowe nie zastąpi rozmowy z dzieckiem i stopniowego przygotowywania go do samodzielności.
O polskich regulacjach dotyczących urządzeń mobilnych w placówkach edukacyjnych pisaliśmy w artykule Zakaz telefonów w szkołach od 1 września 2026. Co się zmieni?
Jak mądrze wspierać dziecko w cyfrowym świecie?
Wyniki raportu mogą być punktem wyjścia do przyjrzenia się codziennym zwyczajom rodzinnym. Autorzy nie testowali jednak skuteczności konkretnych metod wychowawczych. Poniższe wskazówki są praktyczną interpretacją opisanych problemów, a nie rezultatami eksperymentu przeprowadzonego w ramach badania.
Zacznij od własnych nawyków. Warto zwrócić uwagę na sytuacje, w których telefon odciąga uwagę od rozmowy z dzieckiem. Wspólne posiłki, zabawa czy codzienne rozmowy mogą być okazją do ustalenia zasad dotyczących urządzeń, które obowiązują również dorosłych.
Poznawaj internet razem z dzieckiem. Zanim samodzielne korzystanie z sieci stanie się codziennością, dobrze jest wspólnie oglądać treści, poznawać aplikacje i rozmawiać o tym, co dziecko widzi. W miarę dorastania można stopniowo zwiększać jego autonomię, dostosowując granice do wieku i indywidualnych potrzeb.
Nie ograniczaj rozmów do ostrzegania. Pytanie o ulubioną grę, film lub internetowego twórcę bywa lepszym początkiem kontaktu niż sprawdzanie telefonu wyłącznie w poszukiwaniu zagrożeń. Warto wyraźnie powiedzieć dziecku, że może zwrócić się o pomoc również wtedy, gdy popełni błąd lub zobaczy coś, czego nie powinno.
Przyjrzyj się roli telefonu w regulowaniu emocji. Jeśli ekran pojawia się niemal za każdym razem, gdy dziecko się nudzi, złości lub niecierpliwi, warto poszukać także innych sposobów reagowania. Pomocna może być obecność dorosłego, rozmowa, ruch, wspólna zabawa czy czas na samodzielną aktywność.
Ustalaj zasady, które można wyjaśnić. Ograniczenia dotyczące czasu, aplikacji lub publikowania zdjęć powinny być zrozumiałe i dostosowane do wieku. Sama kara polegająca na odebraniu urządzenia nie uczy jeszcze rozpoznawania niebezpiecznych sytuacji ani podejmowania świadomych decyzji w sieci.
Nie ma jednego zestawu reguł odpowiedniego dla każdej rodziny. Innych rozwiązań potrzebuje kilkulatek, innych trzynastolatek, a jeszcze innych młody człowiek zbliżający się do dorosłości.
Kiedy warto skorzystać z pomocy specjalisty?
Intensywne korzystanie ze smartfona nie jest automatycznie uzależnieniem. Podobnie złość po zakończeniu gry, zainteresowanie mediami społecznościowymi czy spędzanie wielu godzin online nie wystarczają do postawienia rozpoznania klinicznego.
Warto natomiast przyjrzeć się sytuacji, w której korzystanie z technologii staje się źródłem powtarzających się, poważnych konfliktów, trudno je ograniczyć, a jednocześnie pojawiają się problemy ze snem, funkcjonowaniem szkolnym, relacjami lub codziennymi obowiązkami.
Istotne jest także ustalenie, jaką rolę pełni internet. Dla części dzieci może być ważną przestrzenią kontaktów społecznych. Dla innych może stawać się sposobem unikania trudnych sytuacji lub radzenia sobie z napięciem.
Jeżeli trudności utrzymują się i wpływają na funkcjonowanie dziecka albo całej rodziny, konsultacja z psychologiem lub specjalistą zajmującym się problemowym korzystaniem z technologii może pomóc lepiej zrozumieć sytuację.
Celem takiej konsultacji nie musi być całkowita rezygnacja z urządzeń cyfrowych. Ważniejsze jest rozpoznanie problemu i znalezienie sposobu korzystania z technologii, który nie odbywa się kosztem istotnych obszarów życia.
Co naprawdę możemy wywnioskować z raportu „Bezradni w sieci?”
Badanie Fast Solutions i KidsAlert jest ważnym źródłem wiedzy o deklaracjach i postawach rodziców. Trzeba jednak pamiętać o jego ograniczeniach.
Ankietę przeprowadzono techniką CAWI, czyli za pośrednictwem internetu, w dniach 28 lipca – 4 sierpnia 2026 roku. Uczestnicy pochodzili z ogólnopolskiego panelu MNPANEL.
Próba obejmowała 1131 rodziców i opiekunów. Wyróżniono pięć grup wiekowych dzieci: 0–3 lata (165 respondentów), 4–6 lat (155), 7–9 lat (202), 10–13 lat (272) oraz 14–18 lat (337).
Rodziców posiadających więcej niż jedno dziecko proszono o odpowiedzi dotyczące tego, które ich zdaniem najwięcej korzystało z internetu i urządzeń ekranowych. Według autorów w ponad 90% przypadków było to najstarsze dziecko.
Z tego względu wyników nie należy traktować jako bezpośredniego pomiaru zachowania wszystkich dzieci w Polsce. Badanie nie obejmowało również diagnostyki uzależnień, pomiaru zdrowia psychicznego dzieci ani śledzenia zmian zachowania tych samych rodzin w czasie.
Zestawiane w raporcie różnice między grupami wiekowymi nie pokazują zatem automatycznie, jak zmieniają się zachowania konkretnego dziecka lub rodzica na przestrzeni lat. Nie stanowią też dowodu na to, że określony sposób korzystania z telefonu wywołał trudności psychiczne.
Mimo tych ograniczeń raport opisuje ważne obszary cyfrowego wychowania. Wskazuje na wczesny kontakt dzieci ze smartfonami, szybki wzrost samodzielności online, znaczenie nawyków ekranowych rodziców oraz potrzebę rozmowy o doświadczeniach w internecie.
Najbardziej użytecznym wnioskiem nie jest wezwanie do całkowitego wyeliminowania technologii z dzieciństwa. Jest nim potrzeba świadomego towarzyszenia dziecku w świecie, który dla dorosłych również bywa trudny do zrozumienia.
Dziecko nie potrzebuje rodzica, który zna każdą aplikację. Potrzebuje dorosłego, z którym może rozmawiać o tym, co dzieje się w jego cyfrowym życiu, również wtedy, gdy wydarzy się coś trudnego.
Źródło: Fast Solutions, Bezradni w sieci? Raport o tym, jak polscy rodzice (nie)radzą sobie z cyfrowym wychowaniem. Badanie zrealizowane przy wsparciu merytorycznym KidsAlert.
Artykuł opracowano na podstawie pełnego raportu. Interpretacje psychologiczne i propozycje działań wychowawczych zostały oddzielone od wyników badania.





























































